TWIERDZA NIEZDOBYTA

 

Doskonała to bez ochyby warownia, pod której ochroną spokojnie leży całe miasto Gdańsk, albowiem bez zezwolenia owej fortalicji nie może nic ani Wisłą w morze spłynąć, ani z morza wpłynąć do Wisły. Otaczają tę fortalicję liczne kanały i fosy i liczne obwarowania najdokładniej wedle przepisów nowej sztuki fortyfikacyjnej wykonane | Charles Ogier, sekretarz króla Francji po wizycie w 1693 roku

Twierdza Wisłoujście nie budzi wśród Polaków takich emocji, jak gdańska Stocznia kojarząca się z działalnością Solidarności, czy półwysep Westerplatte, na którym rozegrała się pierwsza wielka bitwa II wojny światowej. Twierdza, nie uwikłana w polską martyrologię w takim stopniu, jak inne gdańskie zabytki historii, skrywa wiele ciekawych tajemnic, które warto zgłębić. Nigdy nie zdobyty symbol siły i bogactwa miasta, przed wiekami będącego w stanie przeciwstawić się potędze króla polskiego, cara Rosji, czy francuskiego cesarza, należy przywrócić pamięci.

Pierwsze umocnienia w miejscu, w którym obecnie znajduje się Twierdza Wisłoujście, powstały już w połowie XIV wieku, a ich twórcami byli zaproszeni wiek wcześniej przez Konrada mazowieckiego Zakonnicy Szpitala Najświętszej Maryji Panny Domu Niemieckiego znani szerszej publice, jako Krzyżacy. To oni w 1482 roku wybudowali tam murowaną wieżę (wcześniej znajdowała się tutaj fortyfikacja drewniana, najpierw spalona przez husytów, a potem zniszczona przez szalejący na Bałtyku sztorm), która poza rolą obronną, pełniła także aż do 1758 roku funkcję latarni morskiej, pamiętajmy wszakże, że w tamtych czasach miejsce to znajdowało się bezpośrednio przy ujściu Wisły do Morza Bałtyckiego, co zmieniło się w po upływie kolejnych stuleci i powstaniu Półwyspu Westerplatte.

Czy można sobie wymarzyć lepsze miejsce dla twierdzy strzegącej Gdańsk – wówczas jednego z największych i zarazem najbogatszego miasta tej części kontynentu? Miasta będącego jednym z najważniejszych punktów handlowych łączących zachód ze wschodem, opływającego w dostatki i cieszącego się ogromnym prestiżem. Najlepiej obrazuje to liczba mieszkańców miasta, która wynosiła wówczas około 20 tysięcy (a to w XV/XVII/XVII wieku bardzo dużo). Dla porównania, liczba mieszkańców innych polskich miast, takich jak Kraków i Warszawa wynosiła odpowiednio 10 tysięcy i 5 tysięcy, a budżet Gdańska w XVII wieku był znacznie większy, niż wszystko, co znajdowało się w skarbcu króla polskiego.
„To tak, gdyby Gdańsk miał więcej pieniędzy od rządu Donalda Tuska” – wytłumaczył obrazowo przewodnik podczas naszej wizyty w twierdzy.

Tak ważny ośrodek musiał być strzeżony od strony morza i odpowiadała za to właśnie twierdza, która w latach 1562-1563 została wyposażona w trójkondygnacyjną wieżę artyleryjską, zwaną „Wieńcem”, a na przełomie XVI i XVII wieku otoczono ją czterobastionowym fortem na planie kwadratu. Sercem całości był tak zwany Fort Carré, dziedziniec, który znajdował się we wschodniej, bardziej reprezentatywnej stronie Twierdzy (tutaj znajdowało się główne wejście ozdobione wspaniałym portalem z datą „1602”, przez które przechodzili królowie polscy i car rosyjski). Od tej strony całość była chroniona fosą połączoną z Martwą Wisłą, a głęboko pod powierzchnią gruntu, w bastionach, zbudowano rozmaicie wykorzystywane kazamaty (o bogactwie tego miejscu może świadczyć chociażby jakość murowanej posadzki w podziemiach twierdzy, którą podziwiać możemy i dziś). Wraz z wzrostem znaczenia Twierdzy kolejni jej użytkownicy wybudowali domki oficerskie i koszary.

Twierdza Wisłoujście wielokrotnie była celem w kampaniach wojennych, ale nigdy nie została zdobyta! W 1577 oblegał ją bezskutecznie król polski Stefan Batory, a w czasie bitwy pod Oliwą (1627) ostrzeliwała szwedzka flota. W 1734 na murach twierdzy swoje zęby złamały wojska rosyjsko-saskie, w 1793 pruskie, 1807 – Napoleon, a w 1814 znowu Prusacy. W latach 1622-1629 twierdza stała się bazą polskiej floty wojennej. W nocy z 5 na 6 lipca 1628 polskie okręty pod Wisłoujściem zostały zaatakowane przez szwedzkie wojska lądowe z użyciem artylerii, w wyniku czego zostały zatopione okręty „Żółty Lew” i galeon „Święty Jerzy”. Nikt nie zdołał złamać obrońców Twierdzy, choć w wyniku ustaleń politycznych fortyfikacje kilka razy poddawano.

Warto również pamiętać, że twierdza była miejscem zbierana cła, a jej podziemia aż kipiały od wszelkiego rodzaju bogactw (także dlatego pozwolono sobie na wzorowaną posadzkę, o której wspomnieliśmy wcześniej). Na niepokorne statki, które zamierzały wymknąć się z portu bez uiszczenia odpowiedniej opłaty czekały specjalne łańcuchy, które w razie alarmu rozmieszczano w poprzek rzeki i działobitnie, z których można było prowadzić ogień wzdłuż murów.

Jak wytłumaczył nam przewodnik, twierdzy nie sposób było zdobyć szturmem ze względu na przemyślane rozmieszczenie poszczególnych pionów obrony, skonstruowanej wedle najnowocześniejszej sztuki fortyfikacyjnej. Zdobycie jej od strony morza graniczyło z cudem między innymi ze względu na niemożność operowania większą ilością statków w okolicach ujścia Wisły do morza (okręty jedynie blokować twierdzę). Podobnie rzecz się miała ze wschodnią częścią – odsłoniętą od strony nacierających (co ułatwiło obrońcom ostrzał), osłanianą fosą, wysokim murem i stromym, pionowym podejściem. Zdaniem fachowców trzystu obrońców mogło się tutaj bronić bez końca, a twierdzę można było zdobyć jedynie nakładem niewyobrażalnej daniny krwi, na którą nie mógł sobie pozwolić ani król polski, ani cesarz pruski, ani car, ani wreszcie Napoleon Bonaparte.

Załoga, która w czasie pokoju wynosiła 150 osób, zaś w czasie wojny została podwajana, miała do dyspozycji własny browar, a wolny czas najczęściej spędzała w znajdującym się nieopodal domu publicznym prowadzonym przez… zakonników. Wspomniany przybytek był rzecz jasna źródłem nie tylko uciech znudzonych żołnierzy, ale w pewnym okresie również gigantycznych problemów spowodowanych chorobami wenerycznymi, które zebrały w załodze twierdzy spore żniwo.

W twierdzy znajdowały się domki oficerskie (zostały zbudowane w pierwszych dziesięcioleciach XVII w. formie dwukondygnacyjnych zwieńczonych trójkątnymi szczytami domków) i Dom Komendanta znajdujący się w części południowej zespołu fortyfikacyjnej. Wejście do niego wiedze schodami na piętro poprzez kamienny ozdobny portal i taras z kamienną balustradą. Dekoracyjny portal Domu Komendanta uległ pod koniec II wojny światowej prawie całkowitemu zniszczeniu, dziś możemy podziwiać zaledwie jego fragment..

Twierdza odegrała również smutną rolę w polskiej historii, pełniła bowiem funkcję więzienia, w której przetrzymywano uczestników polskich powstań narodowych. Gdy morze „odsunęło” się od fortyfikacji na odległość 500 metrów, a nanoszony przez falę piach utworzył Westerplatte, Wisłoujście nie mogło już pełnić swej wcześniejszej roli i zapewne dlatego nie odegrało żadnej roli w okresie I i II wojny światowej, choć należy pamiętać, że w czasie hitlerowskiej okupacji znajdował się tutaj lazaret i niewielka jednostka wojskowa.
Źródła donoszą ponadto, że w momencie rozpoczęcia ostrzału Westerplatte we wrześniu 1939 roku ze znajdującego się nieopodal, na zakręcie „Pięciu Gwizdków”, pancernika Schleswig-Holstein, twierdza była miejscem odpoczynku nacierających na półwysep żołnierzy Wehrmachtu. Tutaj w przerwach między natarciami jedli posiłki, odpoczywali i jak donosi jeden z odnalezionych listów, siedzieli pod drzewem i palili papierosy.

Okupacja hitlerowska obeszła się z twierdzą delikatnie, inaczej było w 1945 roku, gdy nadeszli ze wschodu Sowieci. Choć w twierdzy nie znajdował się w momencie podejście Armii Czerwonej nawet jeden Niemiec – mury, domki oficerów, koszary i wieża zostały ogniem artylerii rosyjskiej wręcz zrównane z ziemią.
Odbudowa całości zespołu fortyfikacyjnego trwa od 1974 roku i dziś jest to jedno z najciekawszych, choć mocno niedocenianych, miejsc na turystycznej mapie Gdańska, które należy polecić z czystym sumieniem, tym bardziej, że podczas zwiedzenia twierdzy jesteśmy oprowadzani przez fachowych przewodników, którzy ujawnią nam niejedną tajemnicę skrywaną przez Wisłoujście.

Źródła:
Twierdza Wisłoujście, broszura Muzeum Historycznego Miasta Gdańska
Oficjalna strona internetowa: mhmg.gda.pl

Foto:  Basia Łapka

* * *

Remek Piotrowski

Reklamy

1 komentarz

Filed under ARTYKUŁY

One response to “TWIERDZA NIEZDOBYTA

  1. histeryk

    W drugim akapicie jest literówka w nazwie twierdzy co tworzy nam potworka „Wisołujście”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s