Monthly Archives: Maj 2013

JAK SOWIECI RATOWALI MARSJAN, CZYLI ANIMACJA W ZSRR

Animacja propJuż u początków powstania kinematografii odkryto, że nie musi ona spełniać jedynie funkcji rozrywkowej – doskonale sprawdza się również jako nosicielka idei. Ruchome obrazy okazały się idealnym medium, które w przystępny sposób docierało do odbiorców i wytwarzało w nich pożądane postawy zgodne z aktualną linią polityczną. Obok filmów aktorskich i dokumentalnych często wykorzystywanym polem działalności artystycznej była animacja. | Zapowiedź pokazu Animacja w służbie propagandy.

Kilka miesięcy temu w łódzkim klubie Szafa odbyła się projekcja cyklu filmów animowanych pod tytułem „O propagandzie w Stanach i Rosji”. Wspólnym mianownikiem 27 produkcji była animacja i propaganda polityczno-wojskowa z okresu II wojny światowej.

O filmach produkcji amerykańskiej pisaliśmy w osobnym artykule p.t. „Królik Bugs i Kaczor Donald w służbie wojennej propagandy” (znajdziecie go tutaj). Tym razem przyjrzymy się kilku obrazom stworzonym w kraju „dobrotliwego Wujka Joe”.
Rzecz jasna nie będziemy filmów analizować pod względem techniki animacyjnej (w tej kwestii niech wypowiedzą się znawcy tematu), a jedynie streścimy oraz spuentujemy fabułę wybranych filmów z różnych okresów istnienia radzieckiego totalitaryzmu.

– Na ratunek Marsjanom  –

Filmy radzieckie bazują na tym samym prostym schemacie biało-czarnego świata, na jakim swe filmy opierali Amerykanie, Anglicy, czy też (tu akurat mowa o produkcjach fabularnych) Niemcy Adolfa Hitlera. Widać to w pierwszym animowanym filmie zrobionym przez ZSRR w 1924 roku. „Radzieckie zabawki” starają się przekonać, że tylko sojusz robotnika i chłopa może pokonać bogaczy, duchowieństwo prawosławne i innych gnębicieli ludu pracującego.

Również tym samym roku powstała bardzo ciekawie zrealizowana pod względem animacyjnym „Rewolucja międzyplanetarna”, czyli jak czytamy na początku projekcji „Opowieść o tym, jak komisarz Kominternow, wojownik Armii Czerwonej, leciał i na Marsie rozegnał wszystkich kapitalistów”. To już, pozwalając sobie na pewną dozę ironii, wyższa szkoła propagandowej jazdy.

W filmie ukazano, jak rosyjscy rewolucjoniści w roku 1929 zanoszą rewolucję… na Marsa i wyzwalają uciśnionych Marsjan spod władzy tamtejszych burżujów. Ten świat (i kosmos) opanowany początkowo przez kapitalistów (naznaczonych ziarnem nazizmu) nie ma szans wobec dobrotliwego oblicza Lenina, moskiewskiej „Prawdy” i dzieł Marksa. Przekaz filmu jest jasny – rewolucja ma mieć docelowo wymiar kosmopolityczny i sięgać nie tylko „tu i teraz”, ale również „tam i wtedy”.

”Zwycięskie przeznaczenie”, film z 1937 roku mimo już innych, znacznie bardziej zaawansowanych technik animacyjnych, stworzony jest w podobnym tonie. Kolejne plany pięcioletnie są tu zwycięską odpowiedzią komunizmu na wrogie poczynania kapitalistycznych finansistów; a gospodarka scentralizowana  jako panaceum na wszystko. Radzieccy twórcy filmowi korzystają z powszechnie znanych technik propagandowych przedstawiając antybohatera (w tym filmie są to rozprawiający przy stole finansiści oraz potwór kułak) w sposób karykaturalny lub złowrogi, stale stawiając go w opozycji do człowieka radzieckiego. Ten pierwszy stara się zatrzymać „lokomotywę zwycięskiej rewolucji socjalistycznej”, ale jego wysiłek blednie w obliczu „konstytucji Stalina”.

W filmie zawarto również dwa powszechnie stosowane przez ZSRR argumenty mówiące o sile idei komunistycznej, która zdaniem autorów sprawdza się nie tylko w teorii, ale i w praktyce. Silna, gotowa do działania armia (lasy żołnierzy z wysuniętymi przed siebie bagnetami, morze czołgów, samolotów i okrętów) jest tutaj odpowiedzią na niespokojny czas panujący w Europie u schyłku lat trzydziestych, ale twórcy filmu pamiętają, że komunizm tworzą przede wszystkim zwykli robotnicy – na przykład „górnik Aleksiej Stachanow, ktory na jednej zmianie wydobył 102 tony węgla przekraczając normę 14 razy”. Ten typ retoryki znany jest nam doskonale z okresu Polski Ludowej.

– Na wojnie z Hitlerem –

Radzieckie kino animowane realizowane w trakcie II wojny światowej (oczywiście dopiero po agresji Hitlera w 1941 roku) miało za cel nie tyle bawić widza, ile ośmieszać wspólnego wroga. Pragmatyzm pełnił tu rolę pierwszoplanową, a filmy produkowane przez wytwórnię Sojuzmultfilm w 1941 i 1942 roku nie siliły się na oryginalność, choć ciekawym w tym względzie konceptem filmowym jest seria trzech mini-filmów zatytułowanych Kino-Cyrk, którą przeznaczono do pokazów na linii frontu i na projekcjach w fabrykach.

Ta  prostacka satyra na niemieckich agresorów ma w sposób najprostszy z możliwych unaocznić odbiorcy, że sojusznicy Hitlera pozbawieni są wolnej woli („Treser Adolf i jego pieski”), los Hitlera jest przesądzony jak i każdego, kto podniósł rękę na Rosję („Hitler u Napoleona”), a sam fuhrer jest jedynie błaznem, który igra z losem i zostanie za to ukarany („Żongler Adolf na beczkach z prochem”).
Co ciekawe historie te przedstawiono, jako osobne numery w cyrkowym programie, co całości nadaje odpowiedniej wymowy i trzeba przyznać jest pomysłem, mając na uwadze cel przyświecający twórcom, całkiem udanym. Działa bowiem zarówno na widza młodego, działa i na starszego.

Jeszcze bardziej jednoznaczny w swojej wymowie jest zrealizowany również w 1942 roku (niektóre źródła podają rok 1941) film pod tytułem „Buciory faszystów nie będą deptać naszej ojczyzny”. Maszerujący hitlerowiec (o świńskim obliczu) depce po europie zagarniając kolejne kraje, na których szerzy się głód i cierpienie. Gdy dotrze do granic ZSRR czeka go, jak zapewniają autorzy filmu, „tęgie lanie”. Z głośników poczyna dochodzić radziecka melodia, a na ekranie pojawiają się zastępy bohaterskich czerwonoarmistów, którzy zatrzymują „gada”. Wszelki komentarz jest w tym wypadku zbędny.

Sojuzmultfilm z różnego rodzaju prostej symboliki korzystał również w kontekście ukazywania działań wojennych na rozmaitych polach walki. I tak w „Sępach” z 1941 roku lotnictwo niemieckie zostało przedstawione jako drapieżne sępy, którym przeciwstawia się myśliwce radzieckie. Twórcy (nie po raz pierwszy) posługują się symboliką barwy, czystość bieli konfrontując z czernią hitleryzmu. Rzecz jasna los tego drugiego jest przesądzony, gdy tylko na scenie pojawia się socjalizm.

Godny uwagi jest również zestaw plakatów politycznych zawartych w cyklu filmów Żurnal Sojuzmultfilmu nr 2/1941, które nawołują do walki z najeźdźcami na ziemi, w powietrzu i na morzu. W filmie „Czego chce Hitler” wymieniono cele, jakie przyświecają Führerowi, a są nimi: uczynienie z ludzi niewolników, zasłanie Europy grobami i co dość ciekawe – oddanie fabryki w ręce kapitalistów. Widać więc wyraźne działania na podświadomość prostych ludzi ZSRR, którzy zło III Rzeszy od zawsze mieli kojarzyć ze złem kapitalistycznego, zgniłego zachodu.

Kolejne dwa filmy „Bij faszystowskich piratów” oraz „Bij wroga na froncie i na tyłach” opowiadają o zmaganiach bohaterskiej Armii Czerwonej na morzu i lądzie. Charakterystyczne rysunki przypominają amerykańskie produkcje z tego okresu (np. Popeye, czy sierżanta Snafu), a poza tym, że ukazują rzeczywistość w sposób jednowymiarowy nasuwają na myśl skojarzenia z niezwykłą przygodą, w której młodszy widz chętnie weźmie udział. Stalinowi mięso armatnie potrzebne było w każdej ilości.

W trzecim z filmów zwrócono również uwagę na problem szpiegów i sabotażystów przypominając społeczeństwu, że nawet na dalekich tyłach frontu każdego dnia toczy się walka. Odbiorca filmu propagandowego nie mógł być bowiem jedynie biernym widzem – musiał na każdym kroku przejawiać inicjatywę.

Zupełnie inny przekaz niesie za sobą natomiast ostatni w cyklu film p.t. „Mocny uścisk dłoni”. Trudno sobie wyobrazić, aby tego typu obraz powstał później, niż w latach 1941-1942 (a więc po tym, jak ZSRR zaczęło dominować w konflikcie i rozdawać tym samym karty) – opowiada on bowiem o angielsko-sowieckiej przyjaźni, która staje się solą w oku czyhającego na duszę jednych i drugich Hitlera. Sztuczny sojusz, którego ofiarą stanie się Polska, potrwał ledwie kilka lat, a wkrótce w ZSRR powstaną filmy i plakaty ośmieszające kulturę zachodu.

– Po wojnie –

Po wojnie miejsce hitlerowskich Niemiec, jako głównego wroga socjalizmu, zajęły tzw. zachodnie demokracje. Pranie mózgu toczyło się dalej.
Amerykanie często w swoich filmach korzystali z repertuaru gwiazd kina animowanego (chociażby postacie ze stajni Disneya), natomiast Rosjanie czerpali z „natury”, stąd w ich filmach odwołania do przyrody, czy świata zwierząt. W filmie „Cudzy głos” z 1949 roku, zapatrzona w Zachód sroka chce wprowadzić do śpiewu ptaków jazz, ale dbające o tradycję ptaki odrzucają ze wstrętem jej zamiary i bronią tradycyjnej sztuki śpiewu.

Walka idei i sposobów życia dotyczyła więc nie tylko kwestii militarnych, gospodarczych i społecznych. Dotyczyła również sposobu życia, kultury i rozrywki. Sowieci wskazują w swoich filmach, że po „tamtej” stronie żelaznej kurtyny złe jest wszystko, nawet muzyka.
Ptaki na scenie filmów animowanych pojawiają się również w filmie „Pan Wilk”, w którym ukazano, że nawet największe zachodnie gołębie pokoju zmieniają się w jastrzębie, jeśli mogą zrobić duże pieniądze.

Kwestia wyzysku i skrajnego materializmu, jaki socjalizm wytykał na każdym kroku zachodnim demokracjom pojawia się w filmie „Milioner” z 1963 roku, który starał się przekonać widzów, że na zgniłym zachodzie spadkobiercą milionerki może stać się jej pies; a odziedziczona fortuna szybko zrobi z niego kolejnego gnębiciela uczciwych robotników.

Animowane filmy sowieckiej propagandy - okładka box DVD

Animowane filmy sowieckiej propagandy – okładka box DVD

– Wszędzie to samo –

W radzieckich filmach animowanych lat ’20, ’30, ’40 oraz późniejszych próżno rzecz jasna szukać autorefleksji na przykład na temat tego, dlaczego ZSRR przystąpił do wojny z Hitlerem dopiero w 1941 roku, co stało się we wrześniu ’39 roku, czy w jaki sposób sowieci traktowali ludność okupowanych krajów, a w 1945 ludność niemiecką.

Stworzone na polecenie Stalina i jego współpracowników filmowe plakaty polityczne rzeczywistość pierwszej połowy XX wieku przedstawiały w sposób najprostszy z możliwych, tendencyjny i banalny, choć pod względem wizualnym niewiele ustępują produkcjom amerykańskim.

A wracając do kwestii merytorycznych treści przekazywanych za pośrednictwem propagandowej animacji – pamiętajmy, że nie inaczej było w przypadku innych krajów, które decydowały się powołać animację do służby propagandy.
To spełniało swoją rolę, wpływało bowiem na nieprzebrane masy ludzkie, które m.in. dzięki takim filmom tak długo wierzyły, że w Rosji mimo trudnego losu nic lepszego, niż Lenin, Stalin i Marks człowiekowi nie może się przydarzyć.

– Spis wymienionych filmów –

Zwycięskie przeznaczenie (Победный маршрут)
reżyseria: Igor Amalrik, Dymitr Babiczenko, Wasilij Pokolnikow; produkcja: Sojuzmultfilm, ZSRR, 1937
czas: 6’48”

Radzieckie zabawki (Советские игрушки)
reżyseria: Dziga Wiertow; produkcja: Goskino, ZSRR, 1924
czas: 10’46”

Rewolucja międzyplanetarna (Межпланетная революция)
reżyseria: Nikołaj Chodatajew, Zinowij Komissarenko, Jurij Mierkułow; produkcja: Biuro GosTechKino, ZSRR, 1924
czas: 7’51”

Milioner (Миллионер)
reżyseria: W. Bordziłowski, J. Pritkow; scenariusz: Siergiej Michałkow; muzyka: M. Miejerowicz; zdjęcia: E. Rizo; produkcja: Sojuzmultfilm, ZSRR, 1963
czas: 9’55”

Pan Wilk (Мистер Уолк)
reżyseria: W. Gromow; scenariusz: W. Długacz i S. Romanow na podstawie powieści Pietrowa „Wyspa pokoju”; muzyka: Jurij Lewitin; produkcja: Sojuzmultfilm, ZSRR, 1949
czas: 10’08”

Cudzy głos (Чужой голос)
reżyseria: Iwan Iwanow-Wano; scenariusz: D. Tarasow, M.Kalinin; muzyka: Jurij Nikolski; zdjęcia: N. Woinow; produkcja: Sojuzmultfilm, ZSRR, 1949
czas: 9’24”

Kino-Cyrk. Animowana satyra w trzech aktach
(Кино-Цирк. Мульт-сатира в 3-х аттракционах)
akt 1:Treser Adolf i jego pieski; akt 2: Hitler u Napoleona; akt 3: Żongler Adolf na beczkach z prochem.
reżyseria: Leonid Amalrik, Olga Chodatajewa; produkcja: Sojuzmultfilm, ZSRR, 1942
czas: 3’35”

Plakat polityczny: Buciory faszystów nie będą deptać naszej ojczyzny
(Политплакат: Не топтать фашистцкому сапогу хашей Родины)
reżyseria: Anton Iwanow, Iwan Wano; produkcja: Sojuzmultfilm, ZSRR, 1942
czas: 2’47”

Sępy – plakat polityczny (Стервятники – политплакат)
reżyseria: Piotr Sazonow; produkcja: Sojuzmultfilm, ZSRR, 1941
czas: 2’14”

Żurnal Sojuzmultfilmu nr 2/1941 (Журнал Союзмультфилма Но.2/1941)
1: Czego chce Hitler; 2: Bij faszystowskich piratów; 3: Bij wroga na froncie i na tyłach; 4: Mocny uścisk dłoni.
reżyseria: Waleria i Zinowij Brumberg, Anton Iwanow, Olga Chodatajewa; produkcja: Sojuzmultfilm, ZSRR, 1941.
czas: 8’12”

*     *      *

Remek Piotrowski

1 komentarz

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA

AKCJA KOPPE

SS KopfMłodzi ludzie w zapiętych pod szyje płaszczach, pod którymi ukryta jest broń, stoją w żarze promieni słonecznych. Ani jednej chmurki, ani odrobiny cienia na tym rogu Zwierzynieckiej i Powiśla… | Aleksander Kamiński „Zośka i Parasol”.

Próba zlikwidowania Wilhelma Koppe była jedną z najpoważniejszych w ramach „Akcja główki” , polegającej na eliminacji funkcjonariuszy niemieckiego aparatu terroru. Po udanym zamachu na Franza Kutscherę i kilku „głośnych” akcjach przeprowadzonych w Warszawie, tym razem Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej postanowił uderzyć w jednego z najważniejszych przedstawicieli władzy niemieckiej Generalnej Guberni stacjonującej w Krakowie i zarazem zastępcę samego Hansa Franka.

– Pozbawiony uczuć oprawca –

Wilhelm Koppe piastował stanowisko wyższego Dowódcy SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie, a jednocześnie sekretarza stanu w niemieckim „rządzie” Generalnego Gubernatorstwa, był więc bezpośrednim zastępcą Hansa Franka. Na swoim sumieniu miał życie tysiące Polaków i Żydów, którzy zginęli w wyniku jego decyzji i dyktowanej przez niego represyjnej polityki.

Po lewej: SS-Gruppenführer Wilhelm Koppe (obok Heinrich Himmler oraz Gauleiter Fritz Bracht).

Po lewej: SS-Gruppenführer Wilhelm Koppe (obok Heinrich Himmler oraz Gauleiter Fritz Bracht).

Lista zbrodni tego człowieka jest długa. Między innymi na przełomie maja i czerwca 1940 roku zorganizował masowy mord przy użyciu samochodowych komór gazowych na 1558 niemieckich i ok. 500 polskich niepełnosprawnych pacjentach z ośrodka opiekuńczego w Działdowie, a na początku 1944 roku wydał rozkaz rozstrzelanie stu polskich zakładników przetrzymywanych w więźniu Montelupich. To jednak tylko czubek góry lodowej.
Jak napisał Czesław Madajczyk: „Jego zwierzchników uderzała jego nadgorliwość i bezwzględność, pozbawiona cienia ludzkich uczuć”.

– Plan zamachu –

Rezydujący na Wawelu, a pracujący w gmachu Akademii Górniczej Koppe dbał o swoje bezpieczeństwo w stopniu wyższym, niż wspomniany tu Kutschera, czy też Reinhard Heydrich (tego ostatniego zamordowano w Pradze). Koppe nie był punktualny (różnice w jego rozkładzie dnia wynosiły około godziny), często przemieszczał się po Krakowie w asyście drugiego wozu ubezpieczającego, w którym zasiadało czterech uzbrojonych policjantów – jak pisał autor „Kamieni na szaniec” Aleksander Kamiński – „trzymających rozpylacze gotowe do strzału na burtach samochodu”. W dodatku do pracy jeździł aż trzema różnymi trasami, nigdy więc nie było wiadomo, którą drogę obierze tym razem.

Nie były to jedyne kłopoty Armii Krajowej. Zamach zaplanowano na lipiec, miesiąc gorący, podczas którego ubrani w długie płaszcze młodzi mężczyźni (wszakże, jakże inaczej schować pistolety maszynowe?) wzbudzali podejrzenie, zwłaszcza jeśli stali w jednym miejscu przez sześćdziesięciu minut. Ponadto Kraków nie był miastem, które przybyli z Warszawy zamachowcy znali, jak własną kieszeń, a i sami mieszkańcy nie nawykli do licznych akcji podziemia w takim stopniu, jak nawykli do nich warszawiacy.

Stanisław Leopold ps. "Rafał"

Stanisław Leopold ps. „Rafał”

Decyzją Adama Borysa ps. „Pług”, dowódcy batalionu „Parasol”, zamach miał poprowadzić Stanisław Leopold ps. „Rafał” – założyciel tajnej harcerskiej organizacji konspiracyjnej (PET) i redaktor czasopisma „Przyszłość”. Ten jeden z najzdolniejszych przywódców Szarych Szeregów był, jak pisał Kamiński, typowym intelektualistą i demokratą, który jednak rozumiał, że w rzeczywistości hitlerowskiej okupacji wystąpienie zbrojne przeciw oprawcy jest nie tylko prawem, ale i obowiązkiem.

Rafał do dyspozycji miał dwudziestu żołnierzy wydzielonej grupy z oddziału dyspozycyjnego AK „Parasol”, sześć łączniczek, zastępcę w osobie Stanisława Huskowskiego ps. „Ali” oraz doradcę, którym został Jeremi. Krakowski rekonesans rozpoczęto już w kwietniu 1944 roku organizując broń, kryjówki i meliny, obserwując zachowanie niemieckiej policji oraz wyrabiając odpowiednie dokumenty, w czym rzecz jasna pomagały krakowskie komórki Armii Krajowej.

Na przełomie czerwca i lipca 1944 roku, na miesiąc przed wybuchem Powstania w Warszawie, do Krakowa pociągami, przez Radom i Częstochowę oraz pięcioma samochodami (w tym dwoma ciężarówkami) udał się cały zespół złożony głównie z wyszkolonych, doświadczonych, ale i dość młodych jeszcze ludzi.

Zdecydowano się na podobny atak, jak miało to miejsce w przypadku warszawskiego zamachu na Kutscherę (w obu akcjach brali udział „Ali” i „Dewajtis”).
Po sygnale łączniczki dowódca akcji miał dać rozkaz do rozpoczęcia ataku, ten zaś miał się opierać na uderzeniu dwóch grup: jedna miała ostrzelać auto, którym jechał Koppe, celem drugiej był atak na auto ubezpieczające.
Wcześniej, samochód którym jechał Koppe, miało zostać zablokowane przez auto zamachowców, a w odwodzie czekała półciężarówka, która gotowa była do pościgu, gdyby cel wyrwał się z pułapki.

Ryzyko, jak zawsze w przypadku tego typu akcji było ogromne, ostatecznie jednak zdecydowano, że akcja ma szansę powodzenia. Pierwsze dwie próby (5 i 7 lipca) w wyniku zmiany trasy przez Koppego nie doszły do skutku. Inaczej było 11 lipca.
Wówczas, o godzinie 9:00 stojąca na wale wiślanym łączniczka (Elżbieta Dziębowska ps. „Dewajtis”) dojrzała mercedesa i dała znak do rozpoczęcia ataku…

– Atak i ucieczka –

Jak się okazało tego dnia Koppe jechał do pracy bez dodatkowego wozu ubezpieczającego. Być może ten właśnie fakt w połączeniu z upałem, nerwami i nagłym rozluźnieniem członków grupy uderzeniowej spowodowały błąd, który zaważył na powodzeniu akcji.
Mieczysław Janicki ps. „Otwocki”, kierowca Chevroleta 4t, który miał stanąć w poprzek ulicy i zablokować przejazd, zatrzymał auto metr za blisko i niemiecki szofer zdołał go wyminąć.

Według Piotra Stachiewicza dwa samochody czekały na placu Kossaka aby uniemożliwić ewentualną ucieczkę Koppemu (był to Mercedes 170 prowadzony przez Bogusława Niepokoja ps. „Storch” oraz BMW Jana Bernatowicza ps. „Bartek”).

Obie grupy uderzeniowe zalały auto skomasowanym ogniem ze swych stenów, w wyniku czego zginął adiutant dowódcy SS, ranny został również sam Koppe, ale wóz zdołał wyrwać się z pułapki i popędził dalej.

Przebieg Akcji "Koppe"

Przebieg Akcji „Koppe” (źr. dws-xip.pl)

Przez kilkadziesiąt metrów półciężarówka kierowana przez Stefana Dyża ps Pikuś goniła mercedesa, ale gdy ten, już w podziurawionych oponach skręcił w jedną z uliczek, Rafał dał natychmiastowy znak do odwrotu. Teraz akowcy ze zwierzyny stawali się ofiarą.
Zamachowcy zdołali wyjechać z Krakowa, ale uciekając w kierunku lasów dwukrotnie natrafili na przeważające siły najpierw żandarmerii niemieckiej, a potem Wehrmachtu. Koło wsi Kąty, a następnie we wsi Udórz akowcy życie straciło sześciu ludzi (w trakcie zamachu niegroźnej rany doznał jedynie Antoni Sakowski ps. „Mietek”).

– Po zamachu –

Koniec końców zamach nie powiódł się. Wilhelm Kappe odniósł rany, ale pozostał przy życiu. W czasie trwania akcji (wliczając w to zamach, jak i ucieczkę) zginęło natomiast kilkunastu Niemców, w tym osobisty adiutant Koppego.

Stanisław Leopold „Rafał”, który dowodził Akcją Koppe, poległ miesiąc później, w czasie Powstania Warszawskiego, 25 sierpnia 1944 broniąc Starego Miasta (rejon Reduty Banku Polskiego – ul. Bielańska 12). Odznaczono go Krzyżem Walecznych oraz już pośmiertnie Orderem Virtuti Militari. Został pochowany na Wojskowych Powązkach.

Sam niemiecki zbrodniarz zdołał uniknąć kary również po wojnie. Po 1945 roku ukrywał się po fałszywym nazwiskiem i sprawował funkcję… dyrektora fabryki czekolady.
Co prawda w 1964 roku, kiedy już zdołano go złapać, prokuratura w Bonn wszczęła przeciw niemu postępowanie, oskarżając m.in. o współudział w zamordowaniu 145000 osób, ale z powodu złego stanu zdrowia oskarżonego do procesu nie doszło. Wilhelm Koppe nigdy nie poniósł kary za zbrodnie dokonane podczas II wojny światowej. Zmarł w 1975 roku w Bonn.

– Uczestnicy zamachu na Koppego –

Dowódcy
Stanisław Leopold ps. „Rafał”- dowódca, Stanisław Huskowski ps. „Ali” – zastępca dowódcy, Jerzy Zborowski “Jeremi”.

Żołnierze
Jan Bernatowicz ps. „Bartek”, Józef Baster ps. „Rak”, Wojciech Czerwiński ps. „Orlik”, Stefan Dyż ps. „Pikuś”, Tadeusz Fopp ps. „Tadeusz”, Mieczysław Janicki ps. „Otwocki”, Tadeusz Karczewski ps. „Wierzba”, Przemysław Kardasiewicz ps. „Akszak”, Jerzy Kołodziejski ps. „Zeus”, Jerzy Małow ps. „Rek”, Bogusław Niepokój ps. „Storch”, Zdzisław Poradzki ps. „Kruszynka”, Wiesław Raciborski ps. „Robert”, Antoni Sakowski ps. „Mietek”, Józef Szczepański ps. „Ziutek”, Eugeniusz Schielberg ps. „Dietrich”, Jacek Sperling ps. „Jacek”, Wojciech Świątkowski ps. „Korczak”, Tadeusz Ulankiewicz ps. „Warski”, Halina Grabowska ps. „Zeta”.

Łączniczki
Irena Sokołowska ps. „Bobo”, Zofia Sokołowska ps. „Dzidzia”, Zofia Jasieńska ps. „Ina”, Irena Potoczek ps. „Ada”, Maria Stypułkowska-Chojecka ps. „Kama”, Elżbieta Dziębowska ps. „Dewajtis”.
Plus obserwator, który przeprowadził rekonesans: Aleksander Kunicki, ps. „Rayski”

*    *    *

Źródła:
– Aleksander Kamiński, Zamach na Koppego w Krakowie w: Zośka i Parasol, Warszawa 1970
– Specjalna operacja Koppe – http://www.208wdhiz.home.pl/parasol/a_koppe.htm
– Czesław Madajczyk: Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1970, s. 242, 358 (tom 2)
– Piotr Stachiewicz „Akcja Koppe : Krakowska akcja Parasola” Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa, 1982

Fotografie/grafika:
http://www.dws-xip.pl/PW/bitwy/pw2010.html
– Bundesarchiv, Bild 146-1969-052-27 / CC-BY-SA
– Scanned from book „Szare Szeregi – harcerze 1939-1945”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1988, ISBN 83-01-06821-3

*    *    *

Remek Piotrowski

5 komentarzy

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA