KOMENTARZ HISTORYCZNY: ’44 i DZIŚ

źr. Muzeum Powstania Warszawskiego / www.1944.pl

źr. Muzeum Powstania Warszawskiego / http://www.1944.pl

69. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego lada dzień stanie się znakomitym powodem, aby skłóconych skłócać jeszcze bardziej, a snujących poważną refleksję nad sierpniem 1944 porównywać do nacjonalistycznych oszołomów. Ciszej nad tymi mogiłami. Ciszej, bo wstyd.

Fakt pierwszy: Polskie Państwo Podziemne było największym ruchem oporu w czasie II wojny światowej.
Fakt drugi: Powstanie Warszawskie okazało się największym wystąpieniem mieszkańców jednego miasta przeciw władzy okupanta.
Fakt trzeci: Walcząca Warszawa miała moralne prawo uważać, że sojusznicy, którzy do wojny przystąpili z powodu Polski i w jej obronie, udzielą pomocy  miastu, a pomoc ta nie ograniczy się do zrzutów lotniczych, ale realnej pomocy.
Fakt czwarty: Chwila rozpoczęcia Powstania została słusznie wyznaczona na moment, gdy do prawobrzeżnej Warszawy zbliży się Armia Czerwona.
Fakt piąty: Za upadek Powstania odpowiadają alianci, którzy zdradzili swojego najbliższego sojusznika, odpowiada i Stalin, który wymordował miasto rękoma Niemców, tak jak po Powstaniu mordował ich rękoma NKWD i komunistów.

Fakt szósty i ostatni: Nie istnieje pytanie o sens Powstania. Biorąc pod uwagę gigantyczne straty w ludziach z racjonalnego punktu widzenia należy istotnie żałować, że Powstanie doszło do skutku (!), jednocześnie musimy zdać sobie sprawę z tego, że historia nie jest racjonalna, dlatego mimo swych oczywistych racji mylił się słynny kurier Jan Nowak-Jeziorański. Powstanie nie powinno mieć miejsca, a jednak nie mogło się nie odbyć. Na tym zasadza się jego największa tragedia.

Wbrew temu co się mówi i pisze o Powstaniu, decyzja o jego wybuchu nie została podjęta pod koniec lipca 1944 roku. Podejmowało ją polskie społeczeństwo za każdym razem, gdy hitlerowski i sowiecki okupant mordował polskich obywateli, podejmowało go polskie podziemie odpowiadając oporem na przemoc i walką na terror. – Począwszy od września 1939 roku.

Czy dobrze się stało, że Powstanie doszło do skutku? Oczywiście, że nie. Cóż jednak z tego, skoro odbyć się musiało i odbyłoby się, bez względu na decyzję podjętą przez generała „Bora” Komorowskiego. Gdyby nie ta, koniec końców tragiczna decyzja, Warszawa – w tamtych dniach wielka beczka prochu – i tak musiałby eksplodować. Dziękować Bogu, że był to wybuch w miarę możliwości „kontrolowany”.

To bowiem Powstanie, tak tragiczne w swych skutkach, uniemożliwiło Stalinowi uczynienie z Polski kolejnej republiki radzieckiej i stało się podwaliną suwerennej myśli polskiej, która z kolei pozwoliła wyrwać się pod koniec lat ’90 ze szponów komunizmu (niestety przemycając pod okrągłym stołem łajno „starego” systemu, którego nie rozliczono po dziś dzień).

Warszawa ’44 to więc summa summarum grecka tragedia. Dramat, w którym Polacy wybierali między mniejszym, a większym złem. Nie było w tym nic ani romantycznego, ani pompatycznego, choć była niepojęta zupełnie odwaga i prawda.
Gdyby chcieć zastanowić się nad tym, co należałoby zrobić, aby Powstanie nigdy nie doszło do skutku, należałoby cofnąć się nie do roku 1944, a przenieść  w czasie do schyłku XVIII wieku i tam szukać przyczyn. W historii wszystko ma bowiem swoje źródła.

Niech więc niektórzy spośród tych stojących po prawej stronie, nie pławią się bez opamiętania we krwi wszystkich tych nieszczęsnych ludzi, którzy (jakkolwiek brzmi to naiwnie dla jaśnie oświeconych intelektualistów) przelewali ją za swoją i potomnych (a więc naszą) wolność.
Przede wszystkim zaś niech milczy lewa strona. To ona, fetując dziś tych, którzy (w najlepszym wypadku) wykluczali ze świadomości i pamięci  zbiorowej bohaterów Powstania Warszawskiego, odebrała sobie jakiekolwiek prawo do ich osądzania. Również dlatego, że stanowi ona ideowo-duchową spuściznę po tych, którzy powstańców ścigali, torturowali i mordowali. I również dlatego, że wykazuje daleko idącą ignorancję w temacie Powstania i wypaczoną hierarchię wartości.

Niech w tych dniach milczy. Niech wpatrzy się w uśmiechy i wsłucha w jęki tych, którzy mieli odwagę nie pójść na bezwstydne kompromisy, którzy zostali oszukani i którzy nie zachowali niestety dość zimnej głowy, aby zrozumieć, że Polskę i Warszawę w 1944 roku sprzedano. Nie mogę pozbyć się przykrego wrażenia, że marzenie Warszawy ’44 o kraju w pełni wolnym, sprawiedliwym i suwerennym nie ziściło się do dziś dnia. Także dlatego – ciszej nad mogiłami…

Remek Piotrowski

Reklamy

7 Komentarzy

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA

7 responses to “KOMENTARZ HISTORYCZNY: ’44 i DZIŚ

  1. Dziękuję za wpis. Ulgą dużą było móc odciąć się od spekulacji sensowne / bezsensowne, zbrodnia / marnotrawstwo, od wypowiedzi „speców” i „ekspertów” co gładko prześlizgują się nad motywacjami ludzi co podjęli decyzję by walczyć i ginąć, przypisując tak istotną decyzję niemal wyłącznie głupocie, zbrodniczym intencjom czy naiwności.

    Bardzoś to Remku odświeżająco przedstawił i jest to ujmujące.

  2. Michał

    ja myślę, że politycznego (pozytywnego) wpływu nie miało żadnego, jedynie na mogło mieć wpływ na nas samych, na hart ducha, niezłomność, mogło nieść tez ostrzeżenie dla kolejnych zaborców, że my nie odpuszczamy i niech się 3 razy zastanowią czy w „polskie piekiełko” się warto zagłębiać.

    Przed Powstaniem zarówno Anders jak i Sonskowski byli przeciwnikami Powstania, widocznie coś wiedzieli. Pisał też Karski o tym że Powstanie byłoby błędem i że właśnie w Teheranie okazało się że Polska przegrała wojnę. Wskazywał, że nasi politycy powinni zastanowić się wspólnie jak ją przegrać, żeby wyjść na tym jak najlepiej.

    Przeciwne Powstaniu były również Narodowe Siły Zbrojne, a im skrajnego patriotyzmu chyba nikt nie odmówi…

    • Podzielisz się źródłami? Szukam materiałów źródłowych, które mogłyby ukazać czy to przypadkiem nie ahistoryzm. Ciekawym kiedy dokładnie wypłynęły te fakty i kto mógł je znać kiedy zapadały decyzje o powstaniu. Czytałem swego czasu (OIDP autorstwa Daviesa praca), że rząd na uchodźstwie dostał ultimatum nakazujące walczyć, jeśli mieli zamiar zabezpieczyć los Polski po wojnie.

  3. xen

    co za bzdury.Polskę oddano Stalinowi już wcześniej,powstanie nic nie zmieniało, nic mu nie uniemozliwiło co pokazała historia

    • Oczywiście przyjmujemy krytykę z pokorą, nie mniej jednak nie wydaje się nam oczywiste (przynajmniej nie zgadzam się z tym autor bloga zważając rzecz jasna na prace historyków), że Warszawa w 1944 zdawała sobie sprawę z konsekwencji Teheranu. Wpływ Powstania na przeszłość niestety nie sposób zmierzyć, jednak i tu będziemy się upierać, że było ono istotne. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

    • Oczywiście. W końcu będąc człowiekiem, którego rodzina zginęła w Powstaniu walcząc PRZECIW Stalinowi, na pewno nie brałbyś tego pod uwagę w swoich życiowych wyborach i nie uważał, że należałoby ich w jakiś sposób uhonorować. Na pewno. Tak samo jak na pewno u nas i na Białorusi jest dokładnie tak samo. Ta sama strefa wpływów. I na pewno pokazała to historia.

  4. Michał

    zgadzam się poza tym, że miało wpływ na Stalina, miało mieć wpływ, ale nie miało a sprawa Polska była już przesądzona w Teheranie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s