Monthly Archives: Sierpień 2013

SEKRETY DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ. WOJNA MÓZGÓW – Brian Johnson

sekrety_okladka_gotowaKsiążka Johnsona nie jest lekturą z serii „łatwych i przyjemnych”. Nie można traktować jej podobnie do historycznych czytadeł sensacyjnych, których w ostatnich latach na półkach księgarni pojawia się coraz więcej. Nie mniej jednak gigantyczny materiał faktograficzny i techniczny oraz możliwość odkrywania kolejnych sekretów tajnych wynalazków powodują, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdego pasjonata II wojny światowej.

Historycy koncentrujący uwagę na wydarzeniach z lat 1939-1945 w większości przypadków terminami takimi, jak „Enigma”, „Ultra”, „radar” czy „V1” posługują się bez refleksji (bynajmniej to nie jest zarzut) odkrywając przed czytelnikiem zaledwie czubek góry lodowej, a sens działania ów skomplikowanych urządzeń sprowadzając do skutków, jakie spowodowały lub powodować potencjalnie mogły.

„Sekrety drugiej wojny światowej. Wojna mózgów”, oparte na serialu historycznym BBC (The Secret War, 1977), wypełniają tę lukę w sposób perfekcyjny. Dokładność z jaką Johnson analizuje każdy z wynalazków, nieprawdopodobna konsekwencja w przytaczaniu kolejnych faktów oraz odpowiednie nakreślenie tła wojskowo-politycznego tworzą zajmujące studium powstawania, funkcjonowania i zwalczania urządzeń, które niejednokrotnie wyprzedzały swoją epokę.

To ponadto pozycja dla każdego, kto poznawszy z grubsza sens terminów „Enigma”, czy rakieta „V2” chciałyby poznać niezdawkową, a dokładną historię ich tworzenia i wykorzystywania. Tak wyczerpującej analizy na temat owoców wojennej pracy naukowców, osobiście, jeszcze nie spotkałem.

Autor książki skupia naszą uwagę na najmniejszych detalach (fanatycy fizyki, czy historii wojskowości będą w siódmym niebie), odkrywając przy tym, kroczek po kroczku, sposób działania niesłychanie skomplikowanych urządzeń. Dla niektórych zmaganie się z tym gigantycznym materiałem rozkładającym każdy z tajnych wynalazków na czynniki pierwsze (dosłownie!) może z czasem stać się odrobinę nużące, ale czy obierając za przedmiot badań ten właśnie temat można byłoby zadowolić się uogólnieniami i półprawdami?

Po tego typu literaturze oczekujemy bowiem przede wszystkim jednego – rzetelności. Brian Johnson sprostał wyzwaniu, a dzięki temu, że na łamach swojego dzieła przeplótł szczególiki techniczne z klarownie nakreślonym tłem sytuacyjnym, całość nie tylko nie nuży, ale i intryguje pozostawiając czytelnika niejednokrotnie w niemym osłupieniu. Bo czegoż oni w tamtym czasie nie wymyślali…

Dzięki tej książce dowiemy się nie tylko o tym, jak na przykład działał niemiecki system naprowadzania samolotów za pomocą fal radiowych używany przez Luftwaffe podczas nocnych bombardowań Wielkiej Brytanii zwany „Knickebein”. Dowiemy się również o okolicznościach odkrycia go przez Brytyjczyków oraz o tym, jak przekonano Churchilla, że „zabawka” ta może okazać się dla wyspiarzy zabójcza. Wreszcie poznamy historię walki z nim, de facto więc historię powstawania innych urządzeń, które zwalczały ten i wiele innych niemieckich wynalazków wojskowych.

Zdradzanie tajemnic odkrywanych przez autora byłoby z mojej strony nie na miejscu i popsułoby Wam zabawę, wspomnę więc jedynie, że poza wspomnianymi systemami naprowadzania, „Sekrety II wojny światowej” rozkładają na czynniki pierwsze prace Wernhera von Brauna nad pociskami V1 i V2, tajemnice różnego rodzaju radarów i systemów wykrywania używanych przez marynarkę i lotnictwo, echosondy ASDIC i inne fantastyczne wynalazki.

Bundesarchiv, Bild 146-1973-029A-24A / Lysiak / CC-BY-SA

Rakieta V1 (fot. Bundesarchiv, Bild 146-1973-029A-24A / Lysiak / CC-BY-SA)

Przysłowiową wisienkę na torcie stanowi ostatni rozdział, w którym Johnson przedstawia legendarną „Enigmę” i sekretny tajnopis, za pomocą którego porozumiewały się najważniejsze osobistości III Rzeszy. Poznajemy tu tajniki działania tych niezwykłych szyfrujących machin i fascynującą historię walki aliantów o to, aby je oszukać.

Co ważne dla polskiego czytelnika, rola zarówno polskiego wywiadu, jak i zespołu naszych matematyków w pokonaniu niemieckiego systemu szyfrowania została przez historyka podkreślona bardzo wyraźnie i na szczęście nie pokrywa się z niedopuszczalną wersją znaną Amerykanom i Brytyjczykom z filmowej produkcji z 2001 roku z Kate Winslet w roli głównej. Johnson jest zbyt poważnym badaczem, aby nie oddać nam tego lauru.

Oczywiście to nie historycy-amatorzy, a znawcy tematu oraz fachowcy wojskowości będą w stanie stwierdzić, czy w zebranej przez Johnsona dokumentacji są błędy i pęknięcia. Biorąc pod uwagę źródła z jakich korzysta autor oraz zebrane świadectwa uczestników opisywanych wydarzeń, wydaje się to mało prawdopodobne.

Ważne jest również coś jeszcze innego. W przeciwieństwie do wielu historyków, Brian Johnson nie próbuje z przedmiotu swych badań uczynić „kamienia węgielnego” II wojny światowej. Tutaj fakty mówią zawsze same za siebie, a autor niejednokrotnie przyznaje, że gro z fascynujących wynalazków z różnych przyczyn nie odegrały w wojnie roli, jaka była im pierwotnie wyznaczona. To uczciwość godna szacunku.

„Sekrety drugiej wojny światowej. Wojna mózgów” istotnie pokazują, że tak jak I wojna światowa stała się polem walki chemików, tak konflikt lat 1939-1945 okazał się starciem nie tylko żołnierzy, ale i fizyków. I właśnie o tej fascynującej walce polegającej na „przechytrzeniu” wroga nie tyle na polu bitwy, ile w ukrytych pracowniach naukowych, snuje na kartach swej książki opowieść Johnson. Gdy odkryjecie sekrety „Aspiryny”, „Bomby” i „Colossusa”, przekonacie się o tym sami.

W dodatku, mimo trudności, jakie bez wątpienia nastręcza czytelnikowi przyswojenie ogromnego materiału dokumentalnego, całość przedstawia II wojną światową w nowym, dotąd dla wielu (w tym i dla mnie), nieznanym świetle. I dlatego niech sięgną do tej książki ci, którzy z tematu II wojny światowej lub wojskowości tego okresu uczynili przedmiot swojego zainteresowania.

* * *

Remek Piotrowski

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA, RECENZJE

FUTBOL W CZASIE OKUPACJI

Boisko przy Podskarbińskiej – niewielka liczba widzów, gdyż przed momentem... była łapanka (źr. fot, kamionek.waw.pl)

Boisko przy Podskarbińskiej – niewielka liczba widzów, gdyż przed momentem… była łapanka. Stadion ten był najważniejszym „stadionem” warszawskich, okupacyjnych rozgrywek. Dziennie odbywały się tu nawet 4 mecze (źr. fot. kamionek.waw.pl)

Hitler i jego poplecznicy doskonale rozumieli, że sport, a szczególnie futbol stanowi ważną część polskiej kultury. Właśnie dlatego Polska stała się jedynym okupowanym przez Niemców krajem, w którym uprawianie sportu zostało zabronione, a mimo tego w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i innych miejscach zniewolonej przez okupantów ojczyzny, rzesze kibiców przez cały okres wojny emocjonowało się piłkarskimi pojedynkami. – Z miłości do futbolu i poczucia własnej godności.

Stawka tych spotkań toczonych w konspiracji, nieustannym niebezpieczeństwie i strachu, niejednokrotnie przerywanych z powodu obław gestapo, była ogromna. Gdyby chcieć dotrzeć do sedna sprawy należałoby używać pojęć i słów, które współczesny, skomercjalizowany świat wyrzucił już dawno na margines. Niech więc fakty mówią same za siebie.

– Wysoka cena –

Wyobraźmy sobie następującą sytuację: godziny popołudniowe, wokół piaszczystego boiska tłum ludzi o skupionych twarzach jęknął w zawodzie, bo filigranowy skrzydłowy huknął z woleja w poprzeczkę. Po chwili zza jednej z bramek wrzawa, tłum w ciągu ułamka sekundy zastyga niczym na biało-czarnej fotografii, by po chwili rozlać się wraz z dwudziestoma dwoma piłkarzami po całej okolicy w chaotycznej ucieczce przed żandarmami. Strzały z karabinu mieszają się z krzykami rannych i niemieckimi komendami „Halt!”.

Podobnych obrazków w czasie trwania niemieckiej okupacji widziano dziesiątki, a mimo tego Polacy wciąż organizowali mecze używając niezliczonych forteli, aby wywieść w pole znienawidzonego okupanta.

Jakże trudno dziś, przyglądając się zmanierowanym gwiazdkom polskiej ekstraklasy, pojąć pasję, którą w futbol wkładały tysiące tamtych piłkarzy, ryzykujących życie tylko po to, aby sobie i innym dać odrobinę rozrywki i złudnego może, ale summa summarum bezcennego poczucia wolności.

W Polsce sport mogli uprawiać wyłącznie niemieccy ubermenschen, cały zaś dobytek przedwojennych klubów trafił w łapy nowych „panów”. Juliusz Kulesza, autor książki „Podziemny futbol”, wspomina, że za złamanie zakazu grania w piłkę przyszło naszym przodkom płacić bardzo wysoką cenę. Tylko do obozu Auschwitz trafiło w czasie wojny około pięciu tysięcy polskich piłkarzy! Ilu zginęło i zostało zamordowanych w wyniku obław, wpadek, donosów szpicli i volksdeutschów?

– Święta wojna w Krakowie –

Losy przedstawicieli polskiego piłkarstwa, którzy w trakcie II wojny światowej oddali swe życie „na murawie”, zawrzeć na łamach jednego tylko artykułu niezwykle trudno. Jedyne więc o co zdołamy się pokusić to wątła próba przypomnienia o zaledwie kilku z nich; liczymy przy tym, że czytelnik zdoła wyobrazić sobie skalę całego zjawiska, bo ta robi ogromne wrażenie i warta jest zapamiętania.

Cracovia przed meczem z Warszawianką (2 lipca 1939 r. )

Cracovia przed meczem z Warszawianką (2 lipca 1939 r. )

W Krakowie w piłkę grano, z wyjątkiem roku 1942, przez całą okupację, a pierwszy mecz pomiędzy Wisłą i Krowodrzą rozegrano już 22 października 1939! Gród Kraka, zwłaszcza kluby Cracovia, Wisła i Dąbki, zapłacił za miłość do piłki cenę bardzo wysoką. Niemcy przerywali mecze, organizowali łapanki na uczestników futbolowych spotkań oraz dokonywali ich egzekucji m.in. w podkrakowskich Przegorzałach.

Mimo to nikomu w Krakowie nie przeszła przez głowę myśl, aby zaniechać organizowania zawodów. W książce Stanisława Chemicza pod tytułem „Piłka nożna w okupowanym Krakowie” wiślak Władysław Giergiel wspominał:
„Kawiarenka Juvenii, była wspólnym lokalem klubowym, gdzie przy poszczególnych stolikach ustalano składy drużyn, załatwiano pożyczkę butów i strojów, a w międzyczasie przekazywano sobie podnoszące na duchu, najnowsze informacje radiowe, prasę podziemną czy aktualne dowcipy polityczne. Tam również, przy piwku, wspominały stare dzieje takie filary piłkarskie jak: Kałuża, Chruściński, dr Cikowski, Pająk, Lasota, Szumiec czy wiecznie skłóceni na temat prymatu w piłkarstwie krakowskim bracia Wójcikowie (Stanisław z Cracovii i Stefan z Wisły). Dzielnie dotrzymywał im towarzystwa ceniony arbiter Stanisław Jesionka i wielu innych wybitnych niegdyś ludzi polskiej piłki, których widok przypominał człowiekowi stare dobre czasy…”.  (źr.Stanisław Chemicz, Piłka nożna w okupowanym Krakowie, Kraków 1982)

Późniejszy reprezentant Polski - Henryk Boruez (zawodnik Grochowa) w otoczeniu kibiców obserwujących mecz piłkarski w czasie okupacji (źr. fot. kamionek.waw.pl)

Późniejszy reprezentant Polski – Henryk Boruez (zawodnik Grochowa) w otoczeniu kibiców obserwujących mecz piłkarski w czasie okupacji (źr. fot. kamionek.waw.pl)

W Krakowie meczom piłkarskim, a zwłaszcza pojedynkom Wisły z Cracovią, od zawsze towarzyszyły ogromne emocje. Dlatego tak wieki  zawód spotkał kibiców w 1942 roku, gdy do starcia słynnych klubów nie doszło, gdyż o meczu dowiedzieli się Niemcy. Rok później „Biała Gwiazda” spotkała się z „Pasami”, a mecz, zwłaszcza jak na okupacyjne okoliczności, miał niecodzienny przebieg. – Po kontrowersyjnej decyzji sędziego (który podyktował jedenastkę dla Cracovii) doszło do awantury, a ta po pewnym czasie przeniosła się… pod siedzibę komendanta SS, który szczęście w nieszczęściu, okazał się miłośnikiem futbolu i tylko dlatego krewkim krakusom tym razem się upiekło.

Różne też były losy krakowskich piłkarzy. Roman Grynberg, znakomity środkowy pomocnik Cracovii zbiegł do Lwowa, gdzie został osadzony w getcie, a w 1943 roku rozstrzelany w obozie janowskim. Jego kolega z drużyny i zarazem wybitny napastnik Józef Korbas (strzelił trzy bramki w debiucie w reprezentacji Polski) został wywieziono do obozu Auschwitz, następnie przeżył piekło Oranienburga i Sachsenhausen. Zginęli i inni znakomici sportowcy, jak chociażby Leon Sperling, Stefan Fryc, Adam Kogut, Antoni Łyko, Gustaw, Bator czy Bronisław Makowski. Wszyscy oni tworzyli kwiat małopolskiego piłkarstwa.

W Łodzi, gdzie sytuacja wyglądała jeszcze gorzej, niż w Krakowie, bo miasto, zdaniem hitlerowców – rdzennie niemieckie, zostało przyłączone do III Rzeszy. Tu Polacy również walczyli z okupantem i to nie tylko za pomocą dywersji i sabotażu, ale również sprzeciwiając się wszelkim zakazom, w tym zakazowi uprawiania sportu. I tak, najbardziej zasłużony i zarazem najstarszy łódzki klub – Ł.K.S., nie mógł rzecz jasna funkcjonować na przedwojennych zasadach, ale jego sportowcy wciąż wykazywali aktywność.

Ełkaesiacy, wśród nich Longin Janeczek, Stefan Bomba czy Jan Włodarczyk, występowali w czasie wojny w klubie „Wicher”, który rozgrywał potajemne mecze z różnymi łódzkimi drużynami. Inni, jak Alojzy Welnitz i Adam Obrubański zginęli w Katyniu (jednego z nich zidentyfikowano właśnie dzięki klubowej klapie ŁKS-u) oraz w obozie na Radogoszczu, jak Władysław Załęski, który w swoim ostatnim, pożegnalnym liście pisał:

„(…) i wierzę, że uda mi się zobaczyć z Wami. Lecz gdyby nie, to pamiętajcie, że zawsze Was kochałem, że moje myśli były zawsze przy Was, przy naszych przygodach, przy naszym ŁKS-ie”.

Kochających futbol łodzian śledzili piłkarze niemieckiego Unionu Touring, którzy alarmowali hitlerowskie władze, a te przerywały mecze aresztując ich uczestników. Tak stało się m.in. 24 października 1943 roku, gdy Niemcy wtargnęli na Plac Hallera w Łodzi, gdzie wspomniany „Wicher” toczył pojedynek z Wólką prowadząc 2:0 (w „Kronice Okupacji Łodzi” autorstwa Andrzeja Rukowieckiego widnieje fotografia z tamtego spotkania).

Piłkarze ŁKS-u grali w piłkę w czasie wojny i walczyli na wszystkich frontach. Na pierwszym planie Antoni Gałecki, który walczył pod Tobrukiem i Monte Cassino.

Piłkarze ŁKS-u grali w piłkę w czasie wojny i walczyli na wszystkich frontach. Na pierwszym planie Antoni Gałecki, który walczył pod Tobrukiem i Monte Cassino.

Gwoli ścisłości warto wspomnieć, że zdaniem Juliusza Kuleszy stworzona z graczy RTS Widzew, KS WIMA i RKS Widzewianka drużyna „Widzewa” rozegrała w czasie wojny najwięcej meczów spośród wszystkich nielegalnych drużyn działających w Łodzi i okolicach.

– Z Łapickim w bramce –

Futbolu nie mogło zabraknąć również w sercu okupowanego kraju – w stolicy. Tutaj, mimo surowych zakazów i codziennych represji, rozgrywki aż do wybuchu Powstania Warszawskiego organizowali m.in. dwaj przedwojenni reprezentanci Polski – Józef Ciszewski oraz Alfred Nowakowski, którzy z okazji piątej rocznicy śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego zorganizowali turniej na Polu Mokotowskim, w którym wzięło udział aż osiem drużyn. Rozgrywki wygrał Błysk z Kolonii Staszica ze słynnym później aktorem – Andrzej Łapicki zajmującym miejsce między słupkami bramki.

W piłkę grano w Warszawie na ulicy Opaczewskiej, na Marymoncie, na Grochowie oraz w Piasecznie, Karczewie, Milanówku i Konstancinie. W tym ostatnim, pod nosem samego gubernatora Ludwiga Fischera, co pewnego razu skończyło się niestety wtargnięciem na boisko esesmanów, śmiercią dwóch uczestników zawodów i aresztowaniem wielu innych.

Na kresach wschodnich, okupowanych przez Sowietów, nie było zakazu gry w piłkę nożną, ale sport można było uprawiać wyłącznie w radzieckich klubach. Właśnie dlatego najwybitniejszy polski trener Kazimierz Górski kopał piłkę za sowieckiej okupacji nie w legendarnej Pogoni, a w Spartaku i Dynamie Lwów.

W otoczeniu piłkarzy Polonii znajduje się Adolf  Dymsza  i słynna aktorka Helena Grossówna. Po meczy Polonia – Radość, 1943 rok. ( źr, fot. kamionek.waw.pl)

W otoczeniu piłkarzy Polonii znajduje się Adolf Dymsza i słynna aktorka Helena Grossówna. Po meczy Polonia – Radość, 1943 rok. ( źr, fot. kamionek.waw.pl)

– W całym kraju –

Niemiecko-sowieckiej dominacji nie poddano się w żadnym zakątku zniewolonego kraju. Mecze piłkarskie rozgrywano m.in. w Lublinie, Kaliszu, Tarnowie, Radomiu, Mielcu, Piotrkowie i Rzeszowie (prym wiedli tu sportowcy Resovii), a także w Poznaniu (piłkarzy Warty Poznań, którzy trafili do jenieckiego oflagu w Woldenbergu i Gross-Born stworzyli tam drużyny piłkarskie) i Sandomierzu (tutaj w 1944 w trakcie nieoficjalnego meczu „Wisły” z reprezentacją garnizonu niemieckiego partyzanci zlikwidowali jednego z niemieckich wysokich urzędników sprawującego władze w mieście), a nawet na Śląsku (tu z kolei zdołano zorganizować mistrzostwa, które wygrała drużyna AKS Niwka).

Piłka nożna była jedną z form wyrażania przez polskie społeczeństwo oporu wobec okupantów. Była najtrudniejszym i zarazem najważniejszym meczem w życiu ówczesnych działaczy, piłkarzy i kibiców. Nagrodą za zwycięstwo w pojedynku okupionym śmiercią tysięcy dzielnych ludzi, były nie punkty, nie splendor, pieniądze czy sława. Była nią ludzka godność i może warto, aby współcześni świata futbolu o tym, od czasu do czasu, sobie przypomnieli.

Źródła:
– Stanisław Chemicz, Piłka nożna w okupowanym Krakowie, Kraków 1982
– Juliusz Kulesza, Podziemny futbol 1939-1944, 2012
– Tomasz Sierżant, Polska piłka w cieniu nazizmu (czasfutbolu.pl)

– źr. fot.: http://www.kamionek.waw.pl/content/view/644/106/

Artykuł był publikowany na łamach portalu: sport4fans.pl

*   *   *

Remek Piotrowski

Dodaj komentarz

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA