Monthly Archives: Wrzesień 2014

MIASTO 44 (quasi-recenzja)

plakat0Być może największą wartością tego filmu jest to, że nie da się o nim zapomnieć, że drażni, że nie daje zasnąć, że przeszkadza i uwiera. Jeśli dzięki temu historia Powstania Warszawskiego zostanie lepiej zapamiętana zarówno w Polsce jak i zagranicą, „Miasto 44” spełni swoją rolę.

Komasa w niektórych momentach irytująco brnie w infantylizm, broniąc się przed romantycznym patosem ogrywanym w wielu polskich produkcjach historycznych i zarazem wpadając z jednej pułapki w drugą. Na samym jednak końcu jest coś, co przechyla szalę zwycięstwa na stronę reżysera. Zdaje się, że dziś taka właśnie stylistyka i język przemówi najlepiej do młodego pokolenia. Stąd zapewne ilość scen, scen zapewne nie do przełknięcia dla starszego widza, nawiązujących do gier komputerowych, filmów z zombie, czy kina gore.

To ryzykowane puszczenie oka, niemniej spełniło swoją rolę. Byłoby dalece niestosowne, gdyby reżyser wykorzystując te elementy próbował zadrwić z Powstania i Powstańców, czy też uczynić z nich abstrakcyjną artystyczną wizję. Ale nie ironia, czy efekciarstwo przyświecało Komasie podczas kręcenia sceny w kanałach (skądinąd dla mnie jednej z dwóch najmniej udanych w filmie, ale to już wyłącznie kwestia gustu), czy tej umiejscowionej na cmentarzu, gdy Stefan przy dźwiękach znanej piosenki Czesława Niemena ucieka przed niemieckimi kulami.
To, jak sądzę, było w dużym skrócie próbą przetłumaczenia nieprzetłumaczalnej dziś prawdy o emocjach Powstania za pomocą języka, które nie zrazi, a wręcz zachęci; przyciągnie uwagę dwudziestolatków i trzydziestolatków.

A ponieważ twórcom udało się skompletować kapitalną (!) obsadę aktorską (Pawłowski, Wichłacz, Próchniak są na wskroś autentyczni, za co należy im się uznanie) i związać całość niezłym scenariuszem i rzecz jasna znakomitymi efektami specjalnymi (a i to prosił się zawsze film o Powstaniu Warszawskim)  – efekt należy docenić i zachęcać, aby zapoznali się z nim inni.

Argumentem „za” są opinie Powstańców, którzy ujrzeli w filmie i siebie, i tamtą Warszawę. Argumentem „za” są i emocje, czasami nawet bardzo złe, ale przez to oddające sporą część prawdy o tamtych dniach sierpnia, września i października. Po raz ostatni „zawierzyłem” filmowi w podobny sposób wiele lat temu, podczas seansu „Katynia” Andrzeja Wajdy.

„Miasto 44” nie spełnia jeszcze mojego (a więc subiektywnego) marzenia o fresku historycznym – nakręconym bez zadęcia, zbędnego patosu, ale za to ze zrozumieniem dla Powstańców i podejmowanych przez nich decyzji. Niemniej film Komasy staje się z miejsca jedną z najważniejszych w historii polskiej kinematografii produkcją na temat Powstania Warszawskiego. Produkcją, mimo kilku kontrowersyjnych rozwiązań i paru infantylnych (bądź niezrozumianych przeze mnie) scen, bardzo udaną.
A jeśli i dzięki niemu przetrwa święta pamięć o Powstaniu i jego ludziach to niech tak będzie.

Może tylko szkoda, że zabrakło tu miejsca na powstańczą prasę, pocztę polową, radiostację „Błyskawica” i kilka innych ważnych epizodów Powstania. [Powstania, które biorąc pod uwagę ilość ofiar nie powinno wybuchnąć, ale które wybuchnąć po prostu musiało, bo decyzja o nim została podjęta nie w lipcu 1944, a była konsekwencją wielu tak naprawdę lat i postaw ówczesnych Polaków]. Szkoda wreszcie, że nie podjęto w dostateczny sposób kwestii zdrady mocarstw zachodnich, choć być może to rola nie filmu fabularnego, a telewizyjnych dokumentów.

Zachęcam, aby po (lub przed) obejrzeniem filmu odwiedzić Muzeum Powstania Warszawskiego, obejrzeć dokument lub przeczytać choć jedną wartościową książkę na ten temat. Pozwoli to na „zachowanie proporcji” w rozumieniu niełatwej prawdy o Powstaniu – dokument „Bitwa o Warszawę” Discovery, lub  książki „Powstanie 44” Daviesa, czy „Dni walczącej Stolicy” Bartoszewskiego nadają się do tego idealnie.

Remek Piotrowski

 

Reklamy

7 Komentarzy

Filed under II WOJNA ŚWIATOWA, RECENZJE

Ratującym – Ocaleni

noname8 września 2014 roku oficjalnie ogłoszony został międzynarodowy konkurs „Ratującym-Ocaleni” na koncepcję Upamiętnienia Polaków ratujących Żydów podczas okupacji niemieckiej.

Inicjatywa ciekawa i ważna, zwłaszcza dziś, gdy na naszych oczach relatywizuje się historię a w różnych miejscach świata mówi się oo „polskich obozach koncentracyjnych”. I nie chodzi tu o to, aby zapomnieć o szmalcownikach i tych, którzy faktycznie wydawali Żydów w łapy hitlerowców. O tym również należy pamiętać, jednakże należy zwrócić uwagę, że mimo napiętych stosunkach w okresie dwudziestolecia międzywojennego Polacy w czasie hitlerowskiej i sowieckiej okupacji zachowali się godnie. I nieśli pomoc, choć na tych ziemiach karano za nią śmiercią. Gdyby było inaczej to nie Polacy byliby na pierwszym miejscu pośród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Myślę, że ten konkurs to forma podziękowania dla prawie sześciu i pół tysiąca (i wielu innych) Polaków, którzy pomogli żydowskim braciom w najcięższej dziejowej chwili.

Informacja o konkursie (więcej na www.raff.org.pl ):

Inicjatorem idei Upamiętnienia i organizatorem konkursu jest założona przez Zygmunta Rolata Fundacja Pamięć i Przyszłość (Remembrance and Future Foundation), wspierana przez Polski i Międzynarodowy Komitet Budowy Upamiętnienia oraz Prezydenta RP Pana Bronisława Komorowskiego.

Projekt „Ratującym-Ocaleni” ma zostać zrealizowany w bezpośrednim otoczeniu Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie. Charakter konkursu jest otwarty zarówno pod względem oczekiwanej przez Organizatorów formy artystycznej Upamiętnienia jak i możliwości uczestnictwa. Przewidziane zostały dwie formy uczestnictwa: ścieżka dyskusji i ścieżka realizacji, dzięki czemu do udziału w konkursie mogą zgłosić się zarówno doświadczeni twórcy, jak i młodzi artyści, pragnący swym projektem wziąć udział w ważnej, artystycznej wymianie wizji i opinii.

Zwracamy szczególna uwagę na fakt, że rejestracja uczestników konkursu trwa tylko do 8 października 2014 roku, zaś termin nadsyłania prac konkursowych mija 5 grudnia 2014r.
Realizacja projektu przewidziana jest na jesień 2015r.

1 komentarz

Filed under ARTYKUŁY