1945. WOJNA I POKÓJ – Magdalena Grzebałkowska

okladka_3d_1945„Klara jeszcze nie wie, że uzbrojeni ludzie to polscy policjanci. I nie wie też, że do domu jej i sąsiadów wprowadzają się właśnie milczący ludzie z wozów. Wchodzą do jej kuchni, dotykają ciepłego jeszcze pieca, kładą się na jej haftowane poduszki i strącają ze ściany jej zdjęcia w tradycyjnym stroju śląskim.
Nie ma pojęcia, że od kilkunastu tygodni koczowali na błoniach pod Opolem. Mokli na deszczu, usychali w słońcu, chorowali, głodowali, umierali. I były ich tysiące. Oni też zostali wyrzuceni z domów. Bo w ich rodzinnych wsiach, które do tej pory były Polską, teraz jest Związek Radziecki.” [Magdalena Grzebałkowska, 1945. Wojna i pokój, s. 294.]

Trwająca dwanaście miesięcy podróż, którą odbywamy wraz z bohaterami książki Magdaleny Grzebałkowskiej to niezwykle zajmujące świadectwo dziejów zwykłych ludzi próbujących przetrwać na ziemiach – już nie okupowanych przez Trzecią Rzeszę i w gruncie rzeczy dopiero zajętych przez nowe komunistyczne władze; de facto więc – ziemiach tak naprawdę jeszcze niczyich, zniszczonych i naznaczonych piętnem dwóch totalitaryzmów.

Autorka bestsellera „Beksińscy. Portret podwójny” korzysta z wydanych przed laty wspomnień, przede wszystkim zaś dociera do świadków i rusza tropem historii, o której milczą kroniki i historyczne publikacje. Oddaje przy tym głos nie osobistościom z pierwszych stron gazet, a udręczonym przez różne koleje losu zwykłym ludziom i dzięki temu wypełnia, zdaje się, ogromną lukę.

Ruszamy zatem wraz z pierwszą bohaterką książki szabrowniczym szlakiem, bezwstydnie, acz z ciekawością rozgrzebując dobytek niemieckich rodzin, które po wkroczeniu Armii Czerwonej opuściły „Ziemie Odzyskane”. Odbywamy wraz z Heinrichem Henseleitem i jego najbliższymi dramatyczną podróż z Prus Wschodnich po skutym lodem Zalewie Wiślanym. Próbujemy odzyskać z warszawiakami znajdujący się pod gruzami i utracony po Powstaniu dobytek. Poznajemy codzienne problemy przesiedleńców ze wschodu…

Bezduszność nowych władz, chaos, deprawacja, egoizm, głód, handel wymienny, cuchnące uryną mieszkania pozbawione dachu i mebli, od czasu do czasu życzliwy uśmiech bliźniego i dobre słowo – wszystko to tworzy trudny do wyobrażenia, a jakże autentyczny krajobraz po apokalipsie, w którym nie ma miejsca na patos i egzaltację bólu – jest natomiast godna podziwu (mimo wszystko) walka jednostki o przetrwanie – walka o odnalezienie bliskich, o zajęcie lepszego mieszkania po niemieckiej rodzinie, o zdobycie kubka, paczki papierosów, flaszki wódki, kawałka chleba, nowych butów.

Wojna jest tutaj pewnego rodzaju symbolem starego świata, który choć pełen okropieństw stanowił status quo i rządził się, obrzydliwymi co prawda, ale jednak prawami. Tak zwany zaś pokój to wielka niewiadoma tego, co przyniesie kolejny dzień, wizyta w opuszczonym domu, natknięcie się na patrol milicji obywatelskiej lub czerwonoarmistów. Wszystkie pojęcia mieszają się, nie pozwalając uporządkować i zdefiniować rzeczywistości na nowo. Sroga lekcja historii.

Co ważne i godne podziwu, Grzebałkowska zdołała z niesłychaną wprawą przekazać nie tylko niezwykłe losy ludzi, po których historia przejechała się fest, ale oddała w sposób wiarygodny towarzyszące im wówczas emocje – drobne radości, rozpacz, zagubienie i dominującą tu mimo wszystko chęć życia.

Historia Kaszuba Stanisława Szroedera – dezertera z Wehrmachtu, historia wychowanków otwockiego domu dziecka dla ocalonych z Holokaustu, kariera pierwszego po wyzwoleniu prezydenta Katowic – Bolesława Drobnera, dzieje komendanta Obozu Pracy dla Niemców w Łambinowicach – Czesława Lęborskiego, czy Lucie Rybandt, która przeżyła katastrofę okrętu „Wilhelm Gustloff” – bez względu na moralną ocenę każdego z wymienionych bohaterów ma wspólny mianownik – jest nim działanie.

Bohaterowie książki Grzebałkowskiej poza tym, że są często stawiani przed faktem dokonanym podejmują walkę, a śledzenie jej jest trzeba przyznać rzeczą fascynującą. To nie rzucone na kolana ofiary z „Medalionów” Nałkowskiej, a silni, zdeterminowani i gotowi na wiele (także złego) ludzie próbujący wziąć sprawy w swoje ręce, choćby w takim stopniu, na ile było to w roku 1945 w ogóle możliwe.

Bardziej w tym przedmiocie kompetentni ode mnie badacze tematu zauważą w „1945. Wojna i pokój” inne godne uwagi  tropy, spojrzą też zapewne na sprawę z większą przenikliwością, niemniej nie mam wątpliwości, że tytuł ten zainteresuje każdego miłośnika historii dwudziestego wieku.
A jeśli jest coś, co budzi moje wątpliwości to pewien nie do końca dla mnie klarowny wydźwięk związany z oceną „nowej władzy”, która nieśmiało przebija raz na jakiś czas, ale po pierwsze – nie to jest przedmiotem tej książki, a po drugie – może to  autor tej quasi-recenzji jest na tym punkcie przewrażliwiony i źle interpretuje pewne zamierzone niedomówienia.
Książkę Magdaleny Grzebałkowskiej polecam z czystym sumieniem.

Remek Piotrowski

Reklamy

1 komentarz

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA, RECENZJE

One response to “1945. WOJNA I POKÓJ – Magdalena Grzebałkowska

  1. I do consider all the ideas you’ve presented on your post.

    They’re very convincing and will definitely work.
    Still, the posts are very brief for novices. Could you please lengthen them a bit from next time?

    Thank you for the post.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s