Category Archives: II WOJNA ŚWIATOWA

Artykuły dotyczące jednego z najtragiczniejszych i najciekawszych zarazem konfliktów w dziejach historii.

WOBEC NADCHODZĄCEJ DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ – Władysław Studnicki (quasi-recenzja)

„Przy zbrojnej neutralności Polski Rosja sowiecka niemal traci szanse zdobyczy terytorialnych w Europie, zwiększających jej wpływy. Wielka Brytania, wciągając Rosję do przymierza, musi jej za to przymierze zapłacić. Naturalną zapłatą są ziemie wschodnie Rzeczypospolitej Polskiej.” | Władysław Studnicki, Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej, Universitas, Kraków 2018, s. 131.

Czytaj dalej

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA, RECENZJE

„GIBRALTAR. TAJEMNICA SIKORSKIEGO” – Dariusz Baliszewski (quasi-recenzja)

„Tego dnia historia otrzymywała do przyjęcia na wiarę jeden z najdziwniejszych chyba wypadków lotniczych w dziejach lotnictwa – ze startującego samolotu wypadły worki z pocztą, zablokowały się stery wysokościowe, które ani teoretycznie, ani praktycznie nie mogły się zablokować, wszystkie ofiary, a nikt nie wie, ile ich było, zginęły na skutek śmiertelnego urazu głowy […]” | Dariusz Baliszewski. Gibraltar. Tajemnica Sikorskiego, RYTM, Warszawa 2017, s. 138.

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA, RECENZJE

SKAZANE NA ZAPOMNIENIE. POLSKIE AKTORKI FILMOWE NA EMIGRACJI – Grzegorz Rogowski (quasi-recenzja)

„[…] To okrutny los chciał inaczej. Jej przyjaciółka Irena Hradyska, z którą mieszkała w polskim pensjonacie w Indiach, krótko po jej śmierci napisze trafnie: Utalentowana artystka zeszła ze świata tak cicho, jak cicho zeszła ze sceny…| Grzegorz Rogowski, Skazane na zapomnienie. Polskie aktorki filmowe na emigracji, Muza, Warszawa 2017, s. 463.

Czytaj dalej

1 komentarz

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA, RECENZJE

Karty „Alianci. II wojna światowa”

Alianci karty Nakładem Fabryki Kart Trefl – Kraków ukazały się nowe karty z serii Excellent – „Alianci.  II wojna światowa”, czyli doskonały upominek świąteczny dla miłośników historii. Zestaw zawiera talię oraz dwie książeczki – jedną z zasadami pięciu popularnych gier karcianych i drugą z komentarzem historycznym przybliżającym postać lub broń widniejącą na kartach.

Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA

LOSY SKOCZKA – Jerzy Feliks Szymański

losy sNiepublikowane dotąd wspomnienia Jerzego Feliksa Szymańskiego to zajmująca lektura, nawet jeśli samemu bohaterowi trudno zyskać naszą sympatię, a w pewnym momencie także zaufanie. Człowiek, który zetknął się w swoim życiu z wieloma ważnymi postaciami decydującymi o losach Polski, który znalazł się w samym centrum wydarzeń, snuje pisaną żywym językiem opowieść o swoich przeżyciach zdradzając kulisy małej i dużej historii. Całość skłania do refleksji na temat skomplikowanych niejednoznacznych dziejów Polaków.

Czytaj dalej

1 komentarz

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA, RECENZJE

1945. WOJNA I POKÓJ – Magdalena Grzebałkowska

okladka_3d_1945„Klara jeszcze nie wie, że uzbrojeni ludzie to polscy policjanci. I nie wie też, że do domu jej i sąsiadów wprowadzają się właśnie milczący ludzie z wozów. Wchodzą do jej kuchni, dotykają ciepłego jeszcze pieca, kładą się na jej haftowane poduszki i strącają ze ściany jej zdjęcia w tradycyjnym stroju śląskim.
Nie ma pojęcia, że od kilkunastu tygodni koczowali na błoniach pod Opolem. Mokli na deszczu, usychali w słońcu, chorowali, głodowali, umierali. I były ich tysiące. Oni też zostali wyrzuceni z domów. Bo w ich rodzinnych wsiach, które do tej pory były Polską, teraz jest Związek Radziecki.” [Magdalena Grzebałkowska, 1945. Wojna i pokój, s. 294.]

Trwająca dwanaście miesięcy podróż, którą odbywamy wraz z bohaterami książki Magdaleny Grzebałkowskiej to niezwykle zajmujące świadectwo dziejów zwykłych ludzi próbujących przetrwać na ziemiach – już nie okupowanych przez Trzecią Rzeszę i w gruncie rzeczy dopiero zajętych przez nowe komunistyczne władze; de facto więc – ziemiach tak naprawdę jeszcze niczyich, zniszczonych i naznaczonych piętnem dwóch totalitaryzmów.

Autorka bestsellera „Beksińscy. Portret podwójny” korzysta z wydanych przed laty wspomnień, przede wszystkim zaś dociera do świadków i rusza tropem historii, o której milczą kroniki i historyczne publikacje. Oddaje przy tym głos nie osobistościom z pierwszych stron gazet, a udręczonym przez różne koleje losu zwykłym ludziom i dzięki temu wypełnia, zdaje się, ogromną lukę.

Ruszamy zatem wraz z pierwszą bohaterką książki szabrowniczym szlakiem, bezwstydnie, acz z ciekawością rozgrzebując dobytek niemieckich rodzin, które po wkroczeniu Armii Czerwonej opuściły „Ziemie Odzyskane”. Odbywamy wraz z Heinrichem Henseleitem i jego najbliższymi dramatyczną podróż z Prus Wschodnich po skutym lodem Zalewie Wiślanym. Próbujemy odzyskać z warszawiakami znajdujący się pod gruzami i utracony po Powstaniu dobytek. Poznajemy codzienne problemy przesiedleńców ze wschodu…

Bezduszność nowych władz, chaos, deprawacja, egoizm, głód, handel wymienny, cuchnące uryną mieszkania pozbawione dachu i mebli, od czasu do czasu życzliwy uśmiech bliźniego i dobre słowo – wszystko to tworzy trudny do wyobrażenia, a jakże autentyczny krajobraz po apokalipsie, w którym nie ma miejsca na patos i egzaltację bólu – jest natomiast godna podziwu (mimo wszystko) walka jednostki o przetrwanie – walka o odnalezienie bliskich, o zajęcie lepszego mieszkania po niemieckiej rodzinie, o zdobycie kubka, paczki papierosów, flaszki wódki, kawałka chleba, nowych butów.

Wojna jest tutaj pewnego rodzaju symbolem starego świata, który choć pełen okropieństw stanowił status quo i rządził się, obrzydliwymi co prawda, ale jednak prawami. Tak zwany zaś pokój to wielka niewiadoma tego, co przyniesie kolejny dzień, wizyta w opuszczonym domu, natknięcie się na patrol milicji obywatelskiej lub czerwonoarmistów. Wszystkie pojęcia mieszają się, nie pozwalając uporządkować i zdefiniować rzeczywistości na nowo. Sroga lekcja historii.

Co ważne i godne podziwu, Grzebałkowska zdołała z niesłychaną wprawą przekazać nie tylko niezwykłe losy ludzi, po których historia przejechała się fest, ale oddała w sposób wiarygodny towarzyszące im wówczas emocje – drobne radości, rozpacz, zagubienie i dominującą tu mimo wszystko chęć życia.

Historia Kaszuba Stanisława Szroedera – dezertera z Wehrmachtu, historia wychowanków otwockiego domu dziecka dla ocalonych z Holokaustu, kariera pierwszego po wyzwoleniu prezydenta Katowic – Bolesława Drobnera, dzieje komendanta Obozu Pracy dla Niemców w Łambinowicach – Czesława Lęborskiego, czy Lucie Rybandt, która przeżyła katastrofę okrętu „Wilhelm Gustloff” – bez względu na moralną ocenę każdego z wymienionych bohaterów ma wspólny mianownik – jest nim działanie.

Bohaterowie książki Grzebałkowskiej poza tym, że są często stawiani przed faktem dokonanym podejmują walkę, a śledzenie jej jest trzeba przyznać rzeczą fascynującą. To nie rzucone na kolana ofiary z „Medalionów” Nałkowskiej, a silni, zdeterminowani i gotowi na wiele (także złego) ludzie próbujący wziąć sprawy w swoje ręce, choćby w takim stopniu, na ile było to w roku 1945 w ogóle możliwe.

Bardziej w tym przedmiocie kompetentni ode mnie badacze tematu zauważą w „1945. Wojna i pokój” inne godne uwagi  tropy, spojrzą też zapewne na sprawę z większą przenikliwością, niemniej nie mam wątpliwości, że tytuł ten zainteresuje każdego miłośnika historii dwudziestego wieku.
A jeśli jest coś, co budzi moje wątpliwości to pewien nie do końca dla mnie klarowny wydźwięk związany z oceną „nowej władzy”, która nieśmiało przebija raz na jakiś czas, ale po pierwsze – nie to jest przedmiotem tej książki, a po drugie – może to  autor tej quasi-recenzji jest na tym punkcie przewrażliwiony i źle interpretuje pewne zamierzone niedomówienia.
Książkę Magdaleny Grzebałkowskiej polecam z czystym sumieniem.

Remek Piotrowski

1 komentarz

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA, RECENZJE

MIASTO 44 (quasi-recenzja)

plakat0Być może największą wartością tego filmu jest to, że nie da się o nim zapomnieć, że drażni, że nie daje zasnąć, że przeszkadza i uwiera. Jeśli dzięki temu historia Powstania Warszawskiego zostanie lepiej zapamiętana zarówno w Polsce jak i zagranicą, „Miasto 44” spełni swoją rolę.

Komasa w niektórych momentach irytująco brnie w infantylizm, broniąc się przed romantycznym patosem ogrywanym w wielu polskich produkcjach historycznych i zarazem wpadając z jednej pułapki w drugą. Na samym jednak końcu jest coś, co przechyla szalę zwycięstwa na stronę reżysera. Zdaje się, że dziś taka właśnie stylistyka i język przemówi najlepiej do młodego pokolenia. Stąd zapewne ilość scen, scen zapewne nie do przełknięcia dla starszego widza, nawiązujących do gier komputerowych, filmów z zombie, czy kina gore.

To ryzykowane puszczenie oka, niemniej spełniło swoją rolę. Byłoby dalece niestosowne, gdyby reżyser wykorzystując te elementy próbował zadrwić z Powstania i Powstańców, czy też uczynić z nich abstrakcyjną artystyczną wizję. Ale nie ironia, czy efekciarstwo przyświecało Komasie podczas kręcenia sceny w kanałach (skądinąd dla mnie jednej z dwóch najmniej udanych w filmie, ale to już wyłącznie kwestia gustu), czy tej umiejscowionej na cmentarzu, gdy Stefan przy dźwiękach znanej piosenki Czesława Niemena ucieka przed niemieckimi kulami.
To, jak sądzę, było w dużym skrócie próbą przetłumaczenia nieprzetłumaczalnej dziś prawdy o emocjach Powstania za pomocą języka, które nie zrazi, a wręcz zachęci; przyciągnie uwagę dwudziestolatków i trzydziestolatków.

A ponieważ twórcom udało się skompletować kapitalną (!) obsadę aktorską (Pawłowski, Wichłacz, Próchniak są na wskroś autentyczni, za co należy im się uznanie) i związać całość niezłym scenariuszem i rzecz jasna znakomitymi efektami specjalnymi (a i to prosił się zawsze film o Powstaniu Warszawskim)  – efekt należy docenić i zachęcać, aby zapoznali się z nim inni.

Argumentem „za” są opinie Powstańców, którzy ujrzeli w filmie i siebie, i tamtą Warszawę. Argumentem „za” są i emocje, czasami nawet bardzo złe, ale przez to oddające sporą część prawdy o tamtych dniach sierpnia, września i października. Po raz ostatni „zawierzyłem” filmowi w podobny sposób wiele lat temu, podczas seansu „Katynia” Andrzeja Wajdy.

„Miasto 44” nie spełnia jeszcze mojego (a więc subiektywnego) marzenia o fresku historycznym – nakręconym bez zadęcia, zbędnego patosu, ale za to ze zrozumieniem dla Powstańców i podejmowanych przez nich decyzji. Niemniej film Komasy staje się z miejsca jedną z najważniejszych w historii polskiej kinematografii produkcją na temat Powstania Warszawskiego. Produkcją, mimo kilku kontrowersyjnych rozwiązań i paru infantylnych (bądź niezrozumianych przeze mnie) scen, bardzo udaną.
A jeśli i dzięki niemu przetrwa święta pamięć o Powstaniu i jego ludziach to niech tak będzie.

Może tylko szkoda, że zabrakło tu miejsca na powstańczą prasę, pocztę polową, radiostację „Błyskawica” i kilka innych ważnych epizodów Powstania. [Powstania, które biorąc pod uwagę ilość ofiar nie powinno wybuchnąć, ale które wybuchnąć po prostu musiało, bo decyzja o nim została podjęta nie w lipcu 1944, a była konsekwencją wielu tak naprawdę lat i postaw ówczesnych Polaków]. Szkoda wreszcie, że nie podjęto w dostateczny sposób kwestii zdrady mocarstw zachodnich, choć być może to rola nie filmu fabularnego, a telewizyjnych dokumentów.

Zachęcam, aby po (lub przed) obejrzeniem filmu odwiedzić Muzeum Powstania Warszawskiego, obejrzeć dokument lub przeczytać choć jedną wartościową książkę na ten temat. Pozwoli to na „zachowanie proporcji” w rozumieniu niełatwej prawdy o Powstaniu – dokument „Bitwa o Warszawę” Discovery, lub  książki „Powstanie 44” Daviesa, czy „Dni walczącej Stolicy” Bartoszewskiego nadają się do tego idealnie.

Remek Piotrowski

 

7 Komentarzy

Filed under II WOJNA ŚWIATOWA, RECENZJE