Tag Archives: hans frank

POPEŁNIŁEM: Rozkaz: Trzaskać! Zapomniane akcje polskiego podziemia

Rozkaz Trzaskać PiotrowskiKilka tygodni temu miała miejsce premiera mojej trzeciej książki pod tytułem Rozkaz: Trzaskać! Zapomniane akcje polskiego podziemia. Dołożyłem wszelkich starań, aby rzecz była zajmująca i możliwie najwierniej oddała przebieg wybranych akcji. Na ile to się udało, ocenicie sami. Zachęcam do lektury.

Poniżej krótka informacja od mojego wydawcy (DW PWN) oraz linki do umieszczonych w sieci recenzji. Na końcu kilka słów o tym, co znajdziecie w poszczególnych rozdziałach książki.

Informacja od wydawcy:
Książka przedstawia wybrane akcje polskiego podziemia w okupowanej przez Niemców Warszawie i Krakowie, a także na ziemiach zagarniętych po 1939 roku przez ZSRR. Zostały w niej opisane zamachy, akcje likwidacyjne, akcje odbicia więźniów – niektóre nieznane lub wręcz zapomniane. Każda z tych historii nadaje się na scenariusz dobrego kina sensacyjnego…
Autor opisuje przygotowania to wybranych akcji i ich przebieg, ale zwraca także uwagę na motywację i pomysłowość uczestników, a także podłoże emocjonalne i konsekwencje (źr. http://www.dwpwn.pl)

Opublikowane do tej pory recenzje książki (linki). Zachęcam do lektury przed ewentualnym kupnem książki:
zielonowglowie.blogspot.com – Walczyć z apokalipsą…
histmag.org – Recenzja
historia.org.p – Recenzja
Półka z Kulturą – Recenzja
http://mojswiat-szelestkart.blogspot.com – Recenzja
http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com – Recenzja
Dziennik Łódzki – Książka o niezwykłych akcjach łódzkiego podziemia podczas II wojny światowej

Spis treści (plus kilka słów o tym, czego dotyczą poszczególne rozdziały):
– Rozdział I: BOLLWERK (czyli podpalenie magazynów III Rzeszy w porcie rzecznym w Poznaniu)
– Rozdział II: ZDOBYĆ WIĘZIENIE (jak Jan Piwnik „Ponury” rozbił więzienie w Pińsku)
– Rozdział III: BOMBY W BERLINIE (zapomniane akcje polskiego podziemia w Berlinie)
– Rozdział IV: POKÓJ 228 (zamachy na SS-Oberscharführera Herberta Schultza i SS-Rottenführera Ewalda Lange)
– Rozdział V: KAMIKAZE (szaleńczy atak Jana Krysta w „Adrii”)
– Rozdział VI: ZEMSTA I ZDRADA (o oddziale Piwnika, pacyfikacji Michniowa i zdradzie zaufanego żołnierza AK)
– Rozdział VII: „N” W ŁODZI (walka z okupantem w Łodzi)
– Rozdział VIII: PENSJONAT (uwolnienie więźniów z jasielskiego więzienia)
– Rozdział IX: GÓRAL (słynna akcja zdobycia prawie 105 milionów złotych)
– Rozdział X: DZIEWIĘĆDZIESIĄT SEKUND – AKCJA „GŁÓWKI” (zamachy na SS-Oberscharführera Franza Bürkla, SS-Hauptscharführera Augusta Kretschmanna i  SS-Sturmmanna Ernsta Weffelsa)
– Rozdział XI: ZA KOTARĄ (likwidacja groźnego konfidenta w warszawskim barze)
– Rozdział XII: POLOWANIE NA GRUBEGO ZWIERZA (zamachy na gubernatora dystryktu warszawskiego Ludwiga Fischera i gubernatora GG Hansa Franka)
– Rozdział XIII: STRZAŁY POD WAWELEM (zamach na wyższych Dowódców SS i Policji w GG – Friedricha Wilhelma Krügera i Wilhelma Koppe)
– Rozdział XIV: ZAPOMNIANE AKCJE „KOLEGIUM A” (zapomniany oddział Józefa Rybickiego i jego zapomniane akcje)
– Rozdział XIV: ZWOLNIENIE ZE SZPITALA (uwolnienie więźniów ze Szpitala Jana Bożego)

Książkę można kupić w księgarniach lub w internecie (na przykład: TUTAJ )
Życzę zajmującej lektury. Za ewentualne wpadki z góry przepraszam

– Remek Piotrowski

1 komentarz

Filed under ARTYKUŁY

AKCJA KOPPE

SS KopfMłodzi ludzie w zapiętych pod szyje płaszczach, pod którymi ukryta jest broń, stoją w żarze promieni słonecznych. Ani jednej chmurki, ani odrobiny cienia na tym rogu Zwierzynieckiej i Powiśla… | Aleksander Kamiński „Zośka i Parasol”.

Próba zlikwidowania Wilhelma Koppe była jedną z najpoważniejszych w ramach „Akcja główki” , polegającej na eliminacji funkcjonariuszy niemieckiego aparatu terroru. Po udanym zamachu na Franza Kutscherę i kilku „głośnych” akcjach przeprowadzonych w Warszawie, tym razem Kierownictwo Dywersji Komendy Głównej Armii Krajowej postanowił uderzyć w jednego z najważniejszych przedstawicieli władzy niemieckiej Generalnej Guberni stacjonującej w Krakowie i zarazem zastępcę samego Hansa Franka.

– Pozbawiony uczuć oprawca –

Wilhelm Koppe piastował stanowisko wyższego Dowódcy SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie, a jednocześnie sekretarza stanu w niemieckim „rządzie” Generalnego Gubernatorstwa, był więc bezpośrednim zastępcą Hansa Franka. Na swoim sumieniu miał życie tysiące Polaków i Żydów, którzy zginęli w wyniku jego decyzji i dyktowanej przez niego represyjnej polityki.

Po lewej: SS-Gruppenführer Wilhelm Koppe (obok Heinrich Himmler oraz Gauleiter Fritz Bracht).

Po lewej: SS-Gruppenführer Wilhelm Koppe (obok Heinrich Himmler oraz Gauleiter Fritz Bracht).

Lista zbrodni tego człowieka jest długa. Między innymi na przełomie maja i czerwca 1940 roku zorganizował masowy mord przy użyciu samochodowych komór gazowych na 1558 niemieckich i ok. 500 polskich niepełnosprawnych pacjentach z ośrodka opiekuńczego w Działdowie, a na początku 1944 roku wydał rozkaz rozstrzelanie stu polskich zakładników przetrzymywanych w więźniu Montelupich. To jednak tylko czubek góry lodowej.
Jak napisał Czesław Madajczyk: „Jego zwierzchników uderzała jego nadgorliwość i bezwzględność, pozbawiona cienia ludzkich uczuć”.

– Plan zamachu –

Rezydujący na Wawelu, a pracujący w gmachu Akademii Górniczej Koppe dbał o swoje bezpieczeństwo w stopniu wyższym, niż wspomniany tu Kutschera, czy też Reinhard Heydrich (tego ostatniego zamordowano w Pradze). Koppe nie był punktualny (różnice w jego rozkładzie dnia wynosiły około godziny), często przemieszczał się po Krakowie w asyście drugiego wozu ubezpieczającego, w którym zasiadało czterech uzbrojonych policjantów – jak pisał autor „Kamieni na szaniec” Aleksander Kamiński – „trzymających rozpylacze gotowe do strzału na burtach samochodu”. W dodatku do pracy jeździł aż trzema różnymi trasami, nigdy więc nie było wiadomo, którą drogę obierze tym razem.

Nie były to jedyne kłopoty Armii Krajowej. Zamach zaplanowano na lipiec, miesiąc gorący, podczas którego ubrani w długie płaszcze młodzi mężczyźni (wszakże, jakże inaczej schować pistolety maszynowe?) wzbudzali podejrzenie, zwłaszcza jeśli stali w jednym miejscu przez sześćdziesięciu minut. Ponadto Kraków nie był miastem, które przybyli z Warszawy zamachowcy znali, jak własną kieszeń, a i sami mieszkańcy nie nawykli do licznych akcji podziemia w takim stopniu, jak nawykli do nich warszawiacy.

Stanisław Leopold ps. "Rafał"

Stanisław Leopold ps. „Rafał”

Decyzją Adama Borysa ps. „Pług”, dowódcy batalionu „Parasol”, zamach miał poprowadzić Stanisław Leopold ps. „Rafał” – założyciel tajnej harcerskiej organizacji konspiracyjnej (PET) i redaktor czasopisma „Przyszłość”. Ten jeden z najzdolniejszych przywódców Szarych Szeregów był, jak pisał Kamiński, typowym intelektualistą i demokratą, który jednak rozumiał, że w rzeczywistości hitlerowskiej okupacji wystąpienie zbrojne przeciw oprawcy jest nie tylko prawem, ale i obowiązkiem.

Rafał do dyspozycji miał dwudziestu żołnierzy wydzielonej grupy z oddziału dyspozycyjnego AK „Parasol”, sześć łączniczek, zastępcę w osobie Stanisława Huskowskiego ps. „Ali” oraz doradcę, którym został Jeremi. Krakowski rekonesans rozpoczęto już w kwietniu 1944 roku organizując broń, kryjówki i meliny, obserwując zachowanie niemieckiej policji oraz wyrabiając odpowiednie dokumenty, w czym rzecz jasna pomagały krakowskie komórki Armii Krajowej.

Na przełomie czerwca i lipca 1944 roku, na miesiąc przed wybuchem Powstania w Warszawie, do Krakowa pociągami, przez Radom i Częstochowę oraz pięcioma samochodami (w tym dwoma ciężarówkami) udał się cały zespół złożony głównie z wyszkolonych, doświadczonych, ale i dość młodych jeszcze ludzi.

Zdecydowano się na podobny atak, jak miało to miejsce w przypadku warszawskiego zamachu na Kutscherę (w obu akcjach brali udział „Ali” i „Dewajtis”).
Po sygnale łączniczki dowódca akcji miał dać rozkaz do rozpoczęcia ataku, ten zaś miał się opierać na uderzeniu dwóch grup: jedna miała ostrzelać auto, którym jechał Koppe, celem drugiej był atak na auto ubezpieczające.
Wcześniej, samochód którym jechał Koppe, miało zostać zablokowane przez auto zamachowców, a w odwodzie czekała półciężarówka, która gotowa była do pościgu, gdyby cel wyrwał się z pułapki.

Ryzyko, jak zawsze w przypadku tego typu akcji było ogromne, ostatecznie jednak zdecydowano, że akcja ma szansę powodzenia. Pierwsze dwie próby (5 i 7 lipca) w wyniku zmiany trasy przez Koppego nie doszły do skutku. Inaczej było 11 lipca.
Wówczas, o godzinie 9:00 stojąca na wale wiślanym łączniczka (Elżbieta Dziębowska ps. „Dewajtis”) dojrzała mercedesa i dała znak do rozpoczęcia ataku…

– Atak i ucieczka –

Jak się okazało tego dnia Koppe jechał do pracy bez dodatkowego wozu ubezpieczającego. Być może ten właśnie fakt w połączeniu z upałem, nerwami i nagłym rozluźnieniem członków grupy uderzeniowej spowodowały błąd, który zaważył na powodzeniu akcji.
Mieczysław Janicki ps. „Otwocki”, kierowca Chevroleta 4t, który miał stanąć w poprzek ulicy i zablokować przejazd, zatrzymał auto metr za blisko i niemiecki szofer zdołał go wyminąć.

Według Piotra Stachiewicza dwa samochody czekały na placu Kossaka aby uniemożliwić ewentualną ucieczkę Koppemu (był to Mercedes 170 prowadzony przez Bogusława Niepokoja ps. „Storch” oraz BMW Jana Bernatowicza ps. „Bartek”).

Obie grupy uderzeniowe zalały auto skomasowanym ogniem ze swych stenów, w wyniku czego zginął adiutant dowódcy SS, ranny został również sam Koppe, ale wóz zdołał wyrwać się z pułapki i popędził dalej.

Przebieg Akcji "Koppe"

Przebieg Akcji „Koppe” (źr. dws-xip.pl)

Przez kilkadziesiąt metrów półciężarówka kierowana przez Stefana Dyża ps Pikuś goniła mercedesa, ale gdy ten, już w podziurawionych oponach skręcił w jedną z uliczek, Rafał dał natychmiastowy znak do odwrotu. Teraz akowcy ze zwierzyny stawali się ofiarą.
Zamachowcy zdołali wyjechać z Krakowa, ale uciekając w kierunku lasów dwukrotnie natrafili na przeważające siły najpierw żandarmerii niemieckiej, a potem Wehrmachtu. Koło wsi Kąty, a następnie we wsi Udórz akowcy życie straciło sześciu ludzi (w trakcie zamachu niegroźnej rany doznał jedynie Antoni Sakowski ps. „Mietek”).

– Po zamachu –

Koniec końców zamach nie powiódł się. Wilhelm Kappe odniósł rany, ale pozostał przy życiu. W czasie trwania akcji (wliczając w to zamach, jak i ucieczkę) zginęło natomiast kilkunastu Niemców, w tym osobisty adiutant Koppego.

Stanisław Leopold „Rafał”, który dowodził Akcją Koppe, poległ miesiąc później, w czasie Powstania Warszawskiego, 25 sierpnia 1944 broniąc Starego Miasta (rejon Reduty Banku Polskiego – ul. Bielańska 12). Odznaczono go Krzyżem Walecznych oraz już pośmiertnie Orderem Virtuti Militari. Został pochowany na Wojskowych Powązkach.

Sam niemiecki zbrodniarz zdołał uniknąć kary również po wojnie. Po 1945 roku ukrywał się po fałszywym nazwiskiem i sprawował funkcję… dyrektora fabryki czekolady.
Co prawda w 1964 roku, kiedy już zdołano go złapać, prokuratura w Bonn wszczęła przeciw niemu postępowanie, oskarżając m.in. o współudział w zamordowaniu 145000 osób, ale z powodu złego stanu zdrowia oskarżonego do procesu nie doszło. Wilhelm Koppe nigdy nie poniósł kary za zbrodnie dokonane podczas II wojny światowej. Zmarł w 1975 roku w Bonn.

– Uczestnicy zamachu na Koppego –

Dowódcy
Stanisław Leopold ps. „Rafał”- dowódca, Stanisław Huskowski ps. „Ali” – zastępca dowódcy, Jerzy Zborowski “Jeremi”.

Żołnierze
Jan Bernatowicz ps. „Bartek”, Józef Baster ps. „Rak”, Wojciech Czerwiński ps. „Orlik”, Stefan Dyż ps. „Pikuś”, Tadeusz Fopp ps. „Tadeusz”, Mieczysław Janicki ps. „Otwocki”, Tadeusz Karczewski ps. „Wierzba”, Przemysław Kardasiewicz ps. „Akszak”, Jerzy Kołodziejski ps. „Zeus”, Jerzy Małow ps. „Rek”, Bogusław Niepokój ps. „Storch”, Zdzisław Poradzki ps. „Kruszynka”, Wiesław Raciborski ps. „Robert”, Antoni Sakowski ps. „Mietek”, Józef Szczepański ps. „Ziutek”, Eugeniusz Schielberg ps. „Dietrich”, Jacek Sperling ps. „Jacek”, Wojciech Świątkowski ps. „Korczak”, Tadeusz Ulankiewicz ps. „Warski”, Halina Grabowska ps. „Zeta”.

Łączniczki
Irena Sokołowska ps. „Bobo”, Zofia Sokołowska ps. „Dzidzia”, Zofia Jasieńska ps. „Ina”, Irena Potoczek ps. „Ada”, Maria Stypułkowska-Chojecka ps. „Kama”, Elżbieta Dziębowska ps. „Dewajtis”.
Plus obserwator, który przeprowadził rekonesans: Aleksander Kunicki, ps. „Rayski”

*    *    *

Źródła:
– Aleksander Kamiński, Zamach na Koppego w Krakowie w: Zośka i Parasol, Warszawa 1970
– Specjalna operacja Koppe – http://www.208wdhiz.home.pl/parasol/a_koppe.htm
– Czesław Madajczyk: Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1970, s. 242, 358 (tom 2)
– Piotr Stachiewicz „Akcja Koppe : Krakowska akcja Parasola” Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa, 1982

Fotografie/grafika:
http://www.dws-xip.pl/PW/bitwy/pw2010.html
– Bundesarchiv, Bild 146-1969-052-27 / CC-BY-SA
– Scanned from book „Szare Szeregi – harcerze 1939-1945”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1988, ISBN 83-01-06821-3

*    *    *

Remek Piotrowski

5 Komentarzy

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA

TAJEMNICA BUNKRA POD SPAŁĄ

Nawet dla dzieciaka nie było tajemnicą, że Niemcy coś budują w Jeleniu i Konewce, a nieco później wiadomym było, że wznoszone są tam olbrzymie bunkry. Robotnicy opowiadali, że pracują przy budowie ogromnego podziemnego miasta. | Wspomnienia Teodora Wołczyka, który w czasie budowy bunkrów miał 14 lat; na podstawie Panoramy Robotniczej nr 16 z 1989 r.

W okresie dzieciństwa niemal każde wakacje spędzałem w Teofilowie – niewielkiej miejscowości letniskowej, która znajduje się niedaleko Tomaszowa Mazowieckiego, pomiędzy Spałą, Konewką i Inowłodzem, nieco ponad godzinę drogi z Łodzi. Dziecko potykające się tutaj na każdej leśnej wyprawie o niemieckie bunkry i stanowiska obronne, zbierało w głowie bardzo fragmentaryczną, choć mającą w sobie nieodparty urok wiedzę na temat działań wojennych w tym rejonie – wiedzę pełną niesamowitych opowieści i niewiarygodnych tropów.

Opowieści te pochodziły zarówno od ludzi, jak i rzeczy; pochodziły od mieszkańców wsi, jak i napotykanych niegdyś co rusz bunkrów – cała ta otoczona ogromnymi lasami i rwącym nurtem rzeki Pilicy ziemia, poprzecinana była zrujnowanymi po latach, lecz wciąż działającymi na wyobraźnię małego dziecka umocnieniami z okresu hitlerowskiej okupacji. A one skrywały w sobie tajemnicę…

– Polował tu Göring… –

Niemcy po zagarnięciu części terenów II Rzeczpospolitej we wrześniu 1939 roku zauroczyli się w Spale z miejsca, a do gustu, ze względów logistyczno-wojskowych, przypadły im również tereny wokół tej niewielkiej wsi wczasowej, której dzieje sięgały początków XVII wieku. Spała nie była bowiem zwykłym letniskiem, jakich w Polsce przed ’39 rokiem było wiele.

To tutaj zdecydowano się wybudować w 1922 roku letnią rezydencję prezydentów Rzeczypospolitej, w czym ogromna zasługa Stanisława Wojciechowskiego – drugiego prezydenta II RP. Na jego polecenie inżynier Kazimierz Skórewicz zbudował w 1923 roku na miejscu dawnych koszar kozackich przepiękną kaplicę drewnianą w stylu zakopiańskim nazywaną przez długi czas Kaplicą Prezydentów RP pw. Królowej Korony Polskiej, którą zresztą można oglądać do dziś.

W Spale zakochał się również kolejny prezydent Ignacy Mościcki – wielki amator polowań, który wprowadził zwyczaj obchodzenia w Spale dorocznych ogólnopolskich dożynek (na pierwsze polskie święto plonów przybyło 10 tysięcy gości. W zeszłym roku podobną imprezę zorganizował tutaj Bronisław Komorowski). Niemieckie elity poznały Spałę i jej bogactwa jeszcze przed wojną – polował tu na zwierzynę przyszły marszałek III Rzeszy Hermann Göring, a gościem rezydencji Prezydenta RP był minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop.

Nic więc dziwnego, że zaraz po kampanii wrześniowej generał von Manstein zaproponował przeniesienie z Łodzi do Spały sztabu niemieckich wojsk okupacyjnych. Po zajęciu tych ziem hitlerowcy zaadaptowali Spałę pod miejsce kwaterunku sztabu i ważnych oficerów – 20 października jeden z głównych autorów niemieckiego zwycięstwa nad Polską – generał Johannes von Blaskovitz przeniósł tu sztab Wehrmachtu Wschód (Oberost). Słynny dowódca zamieszkał w prezydenckiej rezydencji, domku myśliwskim wybudowanym w 1886 roku tuż nad samą Pilicą, z którego przed prezydentami Rzeczpospolitej korzystał Car Rosji Aleksander III.
.
Spałę w tym czasie poznał również przyszły kat Polaków – Hans Frank, który otrzymał od Hitlera zadanie zarządzenia Generalną Gubernią (część terenów okupowanych nie wcielonych do Rzeszy), a w grudniu 1939 roku dwukrotnie odwiedził miejscowości i spotkał się w niej z generałem von Blaskovitzem celem przejęcia od wojska administracji na terenami okupacyjnymi. Rozpoczęła się trwająca kilka tygodni walka honorowego żołnierza z bezlitosnym prawnikiem. Niemiecki generał sprzeciwiał się terrorowi i sposobowi traktowania cywili, które narzucała polityka Hansa Franka. 6 lutego doszło w Spale do spotkania w tej sprawie – Hitler (nie brał w nim udziału) poparł Franka, rozwiązał Oberost i odwołał ze stanowiska von Blaskovitza. W okolicach Spały zaczął więc rządzić brunatny terror, któremu swoją drogą aktywnie sprzeciwiały się miejscowe oddziały partyzanckie. Wkrótce Berlin powołał Militärbefehlhaber im Generalgouvernement, czyli dowództwo wojskowe w Generalnej Guberni, którego sztab mieścił się w Spale.

– Tajemnicze bunkry i schrony –

W rejonie przybywa wojska i żandarmerii ochraniającej pracę sztabu, wkrótce zapada również decyzja, że musi tu powstać umocnione stanowisko dowodzenia dla sztabu Grupy Armii „Środek” (Mitel), który ma odegrać dużą rolę w planie inwazji na Rosję sowiecką.
Jak piszą w swojej książce Małgorzata i Juliusz Szymańscy – prace projektowe rozpoczęto tu już we wrześniu 1939 roku, ale miały one z początku za zadanie stworzenia wyłącznie odpowiedniego zaplecza dla dowództwa sztabu – rozbudowywano więc sieci dróg, mostów i łącz telefonicznych.

Najpóźniej jesienią 1940 roku, gdy przygotowania do wojny z ZSRR znajdowały się w zaawansowanej fazie planowania postanowiono, że w okolicy Spały powstaną specjalne schrony, którym nadano kryptonim Gefechtsstand „Anlage Mitte” (stanowiska dowodzenia „Obszar Środek”). Zdecydowano się na budowę dwóch wielkich kompleksów – jeden zlokalizowano w Jeleniu (około pięciu kilometrów na południowy-wschód od Tomaszowa Mazowieckiego), drugi – ten często odwiedzany w okresie dzieciństwa przez autora niniejszego artykułu – umiejscowiono we wsi Konewka – miejscu położonym w lesie, przy bocznicy łączącej tartak z linią kolejową Spała-Tomaszów.

Za budowę kolosów odpowiedzialna była firma Askania, funkcjonująca w ramach utworzonej w 1938 roku w nazistowskich Niemczech Organizacji Todt mającej za zadanie budowę obiektów wojskowych. Z początku korzystała ona w Jeleniu i Konewce z pracy 1200 robotników – głównie Niemców, choć odnotowano również grupę Polaków – przymusowych robotników z Pomorza, zakwaterowanych w szkole we wsi Białobrzegi oraz w Tomaszowie i dowożonych autobusami i ciężarówkami. Wkrótce, ze względu na skalę przedsięwzięcia, do pracy zaprzęgnięto 3 tysiące osób, a jeden ze świadków wspominał o 2 tysiącach Włochów.

Żelbetonowe schrony-tunele o przekroju ostrołuku, składające się z kilkunastu segmentów, miały około 350 metrów długości, mierzyły przy podstawie szerokość 15 metrów oraz wysokość 9 metrów. Wzdłuż ich korytarzy biegły tory kolejowe umożliwiające wjazd całego składu pociągu. Oczywiście wokół całości wybudowano inne ośrodki – m.in. kotłownie i siłownie (korzystające z silników Diesla) łączące się ze schronami podziemnymi kanałami. Teren zamaskowano, ogrodzono drutem kolczastym, zabezpieczono polem minowym, wieżami strażniczymi i stanowiskami artylerii przeciwlotniczej, dodatkowo obiekt w Konewce dysponował własnymi bunkrami obronnymi i własnym ujęciem wody.

– Tajemniczy transport –

Imponujących rozmiarów obiekty, schowane w gąszczu spalskich lasów, zostały ukończone latem 1941 roku, ale nie odegrały żadnej roli w Operacji Barbarossa (kryptonim inwazji Niemiec na ZSRR), pełniąc jedynie rolę zapasową.
Polski kolejarz wspomniał jednak po latach o jednym niezwykle tajemniczym wjeździe specjalnego pociągu z Tomasza Mazowieckiego do Konewki. Stało się to pod osłoną nocy, a wzdłuż torów co kilkadziesiąt metrów ustawieni byli niemieccy żołnierze, którzy nikomu nie pozwolili zbliżyć się do składu. Co znajdowało się w wagonach – nie wiadomo do dziś, choć ludzka wyobraźnia stworzyła wiele, czasami niesłychanych i mało prawdopodobnych wersji.

– Zagadki bunkrów –

Po klęskach Wehrmachtu pod Stalingradem i na Kaukazie losy wojny zostały odwrócone. Sowieci z wolna poczęli przeć ze wschodu za zachód, a alianckie bombardowania obracały w pierzynę niemieckie miasta. Minister przemysłu III Rzeszy i jeden z ulubieńców Hitlera – Albert Speer postanowił przenieść ważne gospodarcze obiekty, przede wszystkim fabryki poza zasięg amerykańskich i brytyjskich bombowców. Schrony-tunele w Konewce, o których dokładnej funkcji na przestrzeni lat 1941-1943 ciężko powiedzieć coś z całkowitą pewnością, idealnie nadawały się do realizacji zamierzeń hitlerowskich władz.

Niemiecki katalog dyslokacji obiektów gospodarczych z 1944 roku notuje obiekty w Jeleniu i Konewce. Jak się okazuje należały one w tamtym czasie do firmy Bruim Gmbh, która produkowała tam urządzenia przeładunkowe. Spory ruch w schronach rozpoczyna się już od 1943 roku, gdy do tuneli coraz częściej przybywają składy pociągów liczące (podaje dane za Małgorzatą i Juliuszem Szymańskimi) 35-38 wagonów (w tym cysterny).

To właśnie wówczas wśród miejscowej ludności zyskują na popularności fantastyczne i do dziś niesprawdzone informacje, które mówiły o budowie schronach słynnych rakiet V1 i V2, pracach nad benzyną syntetyczną, czy bronią chemiczną. Nie wykluczone, że i z tego okresu pochodzą pogłoski o umiejscowieniu w Konewce legendarnej bursztynowej komnaty, które usłyszałem osobiście od mieszkańców spalskiego rejonu. Faktem jest, że przez cały okres wojny Niemcy strzegli obu obiektów z dużą starannością, co daje do myślenia, choć nie musi przekonywać do istnienia niesamowitych teorii.

W 1944 roku (zdaniem autorów książki „Kwatery Hitlera…”) w obiektach działała tomaszowska filia zakładów Daimler-Benz, która zajmowała się tam demontażem uszkodzonych silników lotniczych. Być może zajmowano się również montażem silników marki BMW. Pracowali tutaj jeńcy rosyjscy, Polacy, a obiekt był bardzo dobrze strzeżony przez żołnierzy niemieckich. W październiku ’44 roku zaprzestano produkcji, wywieziono cały sprzęt, w nieznanym kierunku wywieziono również wszystkich przymusowych robotników.

mapkakonewka

Legenda (źr.bunkierkonewka.eu)
1. bunkier dla pociągu sztabowego (kolejowy)
2. bunkier kompleksu energetycznego (maszynownia)
3. bunkier stacji uzdatniania wody
4. zbiornik wody technologicznej, hydrofornia
5. ujęcie wody
6. zbiornik paliwa (ok. 50. 000l)
7. kanały techniczne
9. bocznica kolejowa

– Zalani przez Sowietów i… wodę –

Wobec postępów Armii Czerwonej niemieckie władze wojskowe postanowiły na przełomie pod koniec 1944 roku zorganizować na okupowanych ziemiach polskich wielokilometrowe odcinki umocnień. W rejonie Spały znalazły się trzy grupy schronów, rozlokowano tu również wiele mniejszych pozycji obronnych, które wiele lat później znajdowałem na swojej drodze podczas pieszych wypraw w kierunku Spały i Inowłodzu (wpadałem na nie zarówno przy drodze, jak i w lesie). Rosjanie uderzyli jednak w 1945 roku z taką siłą, że hitlerowskie pozycje obronne w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego nie odegrały większego znaczenia, a uciekające w popłochu przez zamarzniętą Pilicę niemieckie oddziały zostawiły na dnie rzeki dziesiątki wozów bojowych, które są odkrywane pośród mułów dnia po dziś dzień.

Po wojnie gigantyczne schrony w Konewce i Jeleniu wzbudzały wiele kontrowersji. Niestworzone legendy przekazywane z ust do ust oraz fakt zatopienia schronów przez wycofujące się oddziały niemieckie zrodziły wiele mitów i podsycały wcześniejsze legendy– m.in. na temat istnienia tajnych, podziemnych kondygnacji, do których dotarcie ze względu na stan wody i jej zamulenie okazało się niemożliwe i to pomimo prób poczynionych przez profesjonalnych nurków i kluby odkrywców (ciekawostką jest również to, że tereny odwiedził Bogusław Wołoszański autor popularnego w latach ‘90 cyklu „Sensacje XX wieku”). Wody nie sposób było wypompować z kanałów nawet za pomocą profesjonalnych urządzeń (gdy się za to zabrano, po kilku godzinach prac stan wody powrócił do pierwotnego).

Wiele lat temu, gdy jako dziecko odwiedzałem schron-tunel w Konewce (całość nie stanowiła wówczas jeszcze trasy turystycznej i Muzeum, który można dziś odwiedzać, do czego gorąco zachęcam) obiekt znajdował się na terenie poligonu wojskowego. Należało się przekraść przez siatkę ogrodzenia i idąc kilka minut dochodziło się do gigantycznej budowli schowanej głęboko w leśnej gęstwinie. Wyraźne ślady po szynach kolejowych, porośnięte mchem betonowe mury, zalane wejście do tajemniczych kanałów, które wzbudzało strach i zaciekawienie zarazem, budziły w wyobraźni mało być może naukowe, ale niesłychanie silną potrzebę zanurzenia się w czarze historii. Występowanie z wyjątkową intensywnością tego typu miejsc w rejonie Spały, Inowłodza, Konewki z pewnością ukształtowało chęć zbadania tajemnicy. Dlatego polecam odwiedzić więc Spałę i Bunkier w Konewce, zachęcam do odwiedzenia kilku pozostałości po innych śladach niemieckich umocnień w tym rejonie, odwiedzenia również Domu Pamięci w Spale i Szańca Hubala, miejsc przypominających o silnym ramieniu polskiego podziemia na tych terenach (o czym opowiemy kiedy indziej). Magia tajemniczej historii wciąż unosi się z nad tym miejscem, choć nie tak silna, jak jeszcze kilkanaście lat temu, wciąż może urzec. Dla mnie w Konewka zawsze będzie skrywać wielką nieodgadnioną tajemnicę.

Źródła:
– Małgorzata i Juliusz Szymańscy, Kwatery główne Hitlera oraz niemieckie stanowiska dowodzenia w Polsce, ŁKE „Labirynt”96”, Łódź, 2002. ISBN 83-906436-9-3 (str. 118-140)
– artykuł oparłem na wspomnieniach, własnych materiałach i przede wszystkim na wskazanym rozdziale książki państwa Szymańskich.
– Oficjalna strona: bunkierkonewka.eu (FOTO i informacje)

* * *

Remek Piotrowski

5 Komentarzy

Filed under ARTYKUŁY, II WOJNA ŚWIATOWA